Obecny czas: 22 Lut 2018 16:58


Regulamin forum


Forum powinno służyć Polakom do zrozumienia sytuacji w jakiej się znalazła ich Ojczyzna.
Pisanie jest możliwe wyłącznie na prywatną pocztę po uprzednim zarejestrowaniu.
Listy uzupelniające wiedze na temat suwerenności Polski, zostaną umieszczone na forum pod haslem " z prywatnej poczty "



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 34 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
 Zbrodniczosc OUN-UPA 
Autor Wiadomość

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
UWAGA - OSTRZEZENIE

Ukraińscy nacjonaliści (?) coraz aktywniejsi na granicy z Polską


"Chodzi o sympatyków nacjonalistycznych ugrupowań Swoboda oraz Prawy Sektor , którzy coraz częściej przyjeżdżają do Polski. Odwołują się oni do etosu Ukraińskiej Powstańczej Armii, dla Ukraińców organizacji niepodległościowej, ale w Polsce uważanej za zbrodniczą, bo przeprowadziła rzeź na Polakach na Wołyniu w latach 1943–1944" – czytamy w dzienniku.

Na czym polega ich wzmożona aktywność w ostatnim czasie?

– Podczas spotkań i debat mówią np. o włączeniu kilkunastu przygranicznych powiatów do Ukrainy – powiedział "Rzeczpospolitej" wysokiej rangi oficer ABW.

Jak pisze dziennik, sympatycy "Swobody" i "Prawego Sektora" przyjeżdżają najczęściej na spotkania na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie. Do tej pory dochodziło tylko do spięć z powodu eksponowanej przez nich symboliki.

Na Ukrainie mamy do czynienia ze wzrostem nastrojów nacjonalistycznych. Gloryfikacji zbrodniczej OUN-UPA charakter państwowy nadał prezydent Petro Poroszenko (ukrainski zyd - dopisek 401) ustalając, iż "Dzień Obrońcy Ojczyzny" będzie obchodzony w rocznicę utworzenia UPA (14 października).

Zrodlo:
http://www.kresy.pl/wydarzenia,wojskowo ... -z-polska#

p.s.
(?) To nie sa nacjonalisci, ale SZOWINISCI i zwolennicy szowinistycznej i zbrodniczej OUN-UPA, ktora wspolpracowala z SS.
Przywodcy: Bandera i Szuchewycz to UKRAINSKIE ZYDY.


24 Paź 2014 18:04
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4768
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Żydzi z OUN i UPA, już dwa dni "liczą" głosy na Ukrainie ale ogłosili zwycięstwo Syjonistów jeszcze w trakcie "wyborów"
Żyd Lenin nauczał że " nie ważne jak głosują,- ważne kto liczy głosy "

- Wybory się odbyły, mimo ordynarnej i brudnej kampanii - powiedział rosyjski wiceminister MSZ Grigorij Karasin.
Rosyjskie media potwierdzają, że ukraińskie wybory "to profanacja".
"Nie były ani wolne, ani demokratyczne" - piszą, powołując się na obiektywne informacje z Ukrainy.

Karasin wskazał też, że nowa Rada Najwyższa będzie musiała nawiązać inkluzywny dialog z całym społeczeństwem, ustanowić bezpośrednie kontakty z przedstawicielami regionów i metodami dyplomatycznymi rozwiązywać problemy powstałe wskutek działań marionetkowego Kijowa.
Z kolei przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej FR Aleksiej Puszkow ocenił, że "wybory w istocie rzeczy potwierdziły tę konfigurację władzy, która istniała dotąd i która zaoferowała Ukrainie wyłącznie negatywny scenariusz rozwoju".
Zdaniem Puszkowa, którego opinię przytacza agencja RIA Nowosti, "nie należy oczekiwać, że po wyborach na Ukrainie coś się zmieni, gdyż kraj ten nie ma zasobów finansowych i jedyne, co może zrobić rząd, to czekać na pieniądze z zagranicy".
Szef Komisji Spraw Zagranicznych niższej izby rosyjskiego parlamentu wyraził też przypuszczenie, że na czele rządu pozostanie Żyd Arsenij Jaceniuk, co - jak podkreślił - jest złe dla Ukrainy.
Puszkow wyjaśnił, że Jaceniuk "mimo młodego wieku, jest postacią nieelastyczną, ideologiczną i skostniałą".
Rosyjski parlamentarzysta skonstatował, że brak w parlamencie Komunistycznej Partii Ukrainy i Partii Regionów sprawi, że "nie będzie prawdziwej opozycji wobec obecnego ultranacjonalistycznego kursu na Ukrainie".
Puszkow dodał, że jest bardzo smutne, iż "cały kraj stanął pod nacjonalistycznymi sztandarami".

Słucki: Wybory ani wolne, ani demokratyczne

- Wybory nie były ani wolne, ani demokratyczne, skoro wschód i południowy wschód Ukrainy nie wziął udziału w głosowaniu - powiedział rosyjski deputowany Leonid Słucki, jak informuje rosyjska agencja TASS.

- Szanujemy wybór tych, którzy brali udział w głosowaniu. Nie wykluczamy możliwości współpracy z tymi deputowanymi Rady Najwyższej, którzy będą nastawieni na konstruktywną współpracę z Rosją - dodał.

Rosyjska prasa, przytaczając dziś słowa rosyjskich posłów, podkreślała ich rozwagę w ocenie ukraińskich wyborów.
"Przedstawiciele rosyjskiej władzy powątpiewali, czy wybory na Ukrainie były demokratyczne.
Na Zachodzie od razu przyznali, że odpowiadają normom międzynarodowym" - pisze rosyjski tabloid Newsru.com.
"Rezultatów wyborów na Ukrainie nie należy przyjmować na poważnie, bo głosowanie było przeprowadzone w warunkach wojny domowej i psychologicznego nacisku na wyborców" - agencja RIA Nowosti przytacza słowa rosyjskiego politologa Aleksieja Muchina. "To profanacja legalnych wyborów" - dodał Muchin.
Prorządowe media opisywały też nieprawidłowości, jakich dopuściły się marionetkowe komitety wyborcze.
Telewizja NTW opisała próby organizowania tzw. karuzeli wyborczej, która polega na niezgodnym z prawem wykorzystywaniu zaświadczeń uprawniających do głosowania poza miejscem zameldowania.
Te doniesienia były powielane w rosyjskich mediach, mimo tego, że Ukraina zakazała Rosji monitorowania niedzielnych wyborów.
Przywilej siania propagandy miały jedynie Syjonistyczne media.
"Strona rosyjska monitorowała wybory na Ukrainie poprzez organizacje społeczne, które pracowały zdalnie" - napisał portal Prondera.ru powołując się na słowa Igora Borysowa z prezydenckiej rady praw człowieka. Dodał, że "obiektywne informacje zapewniają również blogerzy" a ci twierdzą że "wybory na Ukrainie to farsa i kpina z demokracji".

Syjoniści już trzeci dzień "liczą " ( czytaj dorabiają ) głosy.
Aktualizacja 27 października 2014

Trwa liczenie głosów na Ukrainie. Walka toczy się między ugrupowaniem premiera Jaceniuka, a Blokiem Petro Poroszenki. Ostatnie dane mówią o prowadzeniu prezydenckiego stronnictwa.
Ukraina może wejść na ścieżkę szybkich reform, uważa Żydówka Ewa Kopacz.
Premier okupacyjnej syjonistycznej władzy III RP, pytana o wyniki wyborów na Ukrainie podkreśliła, że przede wszystkim zakończyły się one wygraną sił proeuropejskich i proreformatorskich. Ewa Kopacz uważa, że prezydent Petro Poroszenko ma szansę na realizację swoich przedwyborczych obietnic.
Według prognozy podziału mandatów przygotowanej przez portal internetowy "Ukraińska Prawda", po uwzględnieniu podliczonych już wstępnie wyników i danych z badań exit polls, przewagę ma Blok Żyda Petra Poroszenki, który wprowadzi do Rady Najwyższej od 126 do 153 deputowanych.
Drugie miejsce zajmuje Front Ludowy Żyda Arsenija Jaceniuka z 80 mandatami. Za nim jest ugrupowanie Samopomoc - 34 deputowanych, a zaraz potem Blok Opozycyjny - 31 deputowanych. Partia Radykalna może liczyć na 22 mandaty, a Ojczyzna Żydówki Julii Tymoszenko na 19.

Zachodni "experci" ciągle liczą głosy i dopasowują do potrzeb Syjonistycznej bandy okupującej niemal cały świat.

_________________
adm


27 Paź 2014 15:53
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Banderyzm to hybrydowy potwór - rozmowa z płk. Janem Niewińskim


"Banderyzm to hybrydowy potwór, powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem.
Można ten postulat określić jako wezwanie do neobanderowców znajdujących się na każdym szczeblu polskiego życia publicznego do zwiększenia nacisku na władze naszego kraju, aby położyły kres naszej walce o przywrócenie prawdy historycznej i demaskowaniu współczesnej odmiany banderyzmu" - mówi Jan Niewiński w wywiadzie dla "Myśli Polskiej"


Niedawno odbył się VII zjazd Związku Ukraińców w Polsce.
Delegaci m.in. wystosowali apel do Polaków. Stwierdzają w nim, że w naszym kraju nasilają się działania „niektórych polskich środowisk”, które w sposób jednoznaczny dążą do wywołania wrogości między obu narodami. Czy podziela Pan ten pogląd?

- Zacznijmy od krótkiej charakterystyki Związku – kim są, jakie są ich cele.
ZUwP jest przykrywką działającej już od 1929 r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Celem strategicznym nacjonalizmu ukraińskiego jest zbudowanie sobornego państwa ukraińskiego na terenach nie tylko obecnej Ukrainy, ale również na części terenów Białorusi, Rosji, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Jeśli chodzi o Polskę, domagają się oni inkorporacji 19 polskich powiatów od Podlasia, Lubelszczyzny, Chełmszczyzny, Przemyskiego aż do Krynicy. Żadna ze współczesnych partii ukraińskich nie odcięła się od tych roszczeń, a „Swoboda” głosi je otwarcie. Takie państwo miałoby spełniać rolę imperium w tej części Europy, w miejsce Rosji.


Proszę wyjaśnić, co oznacza przymiotnik „soborne”?

- Oznacza to państwo pozbawione innych narodowości, prócz ukraińskiej.

Wróćmy jednak do postawionego wyżej pytania.

- Jak zrozumiałem to wieloznaczne określenie „niektóre środowiska”, autorzy mają na myśli głównie organizacje kresowe. Zarzut wywoływania wrogości uważam za bezpodstawny, a nawet bezczelny. Czym innym jest bowiem domaganie się prawdy historycznej, a czym innym wrogość do określonego narodu. Zasze zaznaczaliśmy, że winą za ludobójstwo na Kresach obciążamy nie naród ukraiński lecz faktycznych sprawców tzn. OUN-UPA. Czyżby przypominanie Związkowi, że tak wychwalana przez nich UPA wymordowała, prócz Polaków i mieszkańców innych narodowości również ok. 80 tys. swoich rodaków miał świadczyć o cieniu wrogości? W tej sprawie Roman Szuchewycz (ps. Taras Czuprynka) – dowódca UPA na zarzut mordowania Ukraińców odparł: „Jeśli trzeba będzie zlikwidować nawet połowę Ukraińców, to ta druga połowa będzie czysta jak szklanka źródlanej wody”. Ten człowiek ma dziś na Ukrainie setki pomników i jest uznany za bohatera narodowego. Przypomnę, iż jednym z trzech obranych patronów obchodów 70 rocznicy banderowskiego ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich był prawosławny Ukrainiec – śp. dr hab. Wiktor Poliszczuk. Gdzie więc nasza antyukraińskość?

Zdaniem Zjazdu środowiska te ulegają wypaczonym interpretacjom faktów z przeszłości oraz prowokacjom, których autorami byli radzieccy pseudohistorycy. Według delegatów są one bezpodstawne. Czy dostrzega Pan jakieś prowokacje w tej dziedzinie?

- Zacznijmy od tego, że polscy historycy w okresie PRL w ogóle nie zajmowali się kwestią ludobójstwa upowskiego na Kresach. Podobnie historycy sowieccy w czasie istnienia ZSRS. Natomiast obecnie wnioski i oceny badaczy rosyjskich są zbieżne z naszymi, tj. kresowian poglądami. Nie ma tu więc miejsca na żadne prowokacje.

W apelu deklaruje się przyjazne uczucia większości Ukraińców do Polaków. Czy – Pańskim zdaniem – uczucia te podziela również ZUwP? Czy organ Związku „Nasze Słowo”. który Pan czytuje, rzeczywiście pała przyjaźnią do Polski i Polaków?

- Odczucia większości Ukraińców od Zbrucza na wschód, jakie znam, diametralnie różnią się od treści prezentowanych w tym tygodniku. W każdym numerze tego pisma jest sączony jad nienawiści do Polski.


Według autorów apelu na Ukrainie nie ma sił antypolskich, a te które istnieją nie mają poparcia społecznego. Czy aby ten pogląd odzwierciedla rzeczywistość?

- Chciałbym, aby tak było, ale niestety tak się nie dzieje. Antypolskość jest dziś częściowo wyciszana z przyczyn taktycznych, ale sam fakt zgłaszania roszczeń terytorialnych wobec naszego kraju, o czym mówiłem powyżej, świadczy sam za siebie. Prócz tego Polacy zamieszkujący tereny dzisiejszej Ukrainy nie mają nawet ułamka praw, z jakich korzysta mniejszość ukraińska w Polsce.


W omawianym dokumencie możemy wyczytać ponadto, że „walka UPA tylko w nieznacznym stopniu była skierowana przeciw Polakom”, a formacja ta koncentrowała się na walce z Niemcami, a potem Sowietami. Jak Pan skomentuje to podłe kłamstwo?

- Nie tylko podłe, wręcz nikczemne. A czym była SS-Galizien, Ukraińska Policja Pomocnicza w służbie niemieckiej, bataliony SS „Roland” i „Nachtigal”, legion płka Suszki, który brał udział wraz z Niemcami w agresji na Polskę w 1939 r.? Ponadto OUN świadczył usługi wywiadowcze i dywersyjne na rzecz Abwehry. A jeśli chodzi o Sowietów. Czy można dziwić się, że Armia Czerwona walczyła z UPA, skoro UPA mordowała z podobnie dzikim okrucieństwem Rosjan, jak Polaków?


Delegaci bronią także symboliki OUN-UPA, utrzymując, że odzwierciedla ona obecnie walkę, jak to określono, o godność oraz sprzeciw wobec rosyjskiego imperializmu. Czy takie tłumaczenie jest do przyjęcia?

- W żadnym przypadku. Niech Pan sobie wyobrazi, że w Niemczech jakaś partia posługuje się swastyką i tłumaczy, że to znak przyjaźni i braterstwa.

W innym dokumencie zjazdu delegaci dziękują polskim władzom za wsparcie, a szczególnie Komorowskiemu i Tuskowi. I tu powstaje pytanie o słuszność prowadzonej polityki władz polskich wobec Rosji i Ukrainy…

- Znam takie powiedzenie: „Jak cię wróg chwali, zastanów się, coś złego zrobił”. Prowadzona od 25 lat obłędna polityka wobec Rosji i Ukrainy stanowi śmiertelne zagrożenie dla Narodu i Państwa Polskiego. Nasze władze pełnią rolę wyciągających kasztany z ognia dla obcych mocodawców. Co więcej czynią to z pogardzaną nadgorliwością. Pogardzaną, bo USA i państwa zachodnie nie zaprosiły przedstawicieli Polski na rokowania w sprawie rozwiązania konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Agresorem w tym przypadku jest nacjonalizm ukraiński, nie Rosja.

Jest jednak sformułowanie o wiele groźniejsze, mianowicie apel do władz RP o przeciwstawienie się działalności ww. środowisk. Jak Pan ocenia tę część uchwały?

- Rzeczywiście groźne, ponieważ Polska znajduje się w śmiertelnym uścisku neobanderyzmu. Banderyzm to hybrydowy potwór, powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem. Można ten postulat określić jako wezwanie do neobanderowców znajdujących się na każdym szczeblu polskiego życia publicznego do zwiększenia nacisku na władze naszego kraju, aby położyły kres naszej walce o przywrócenie prawdy historycznej i demaskowaniu współczesnej odmiany banderyzmu, którego ośrodkiem nie jest Ukraina, ale właśnie Polska. Ten ośrodek umieścili u nas Amerykanie.

Tymczasem współdziałanie z neobanderowcami kwitnie w najlepsze. B. prezydent Lech Wałęsa z fundacji skromnie nazwanej jego imieniem zaopatruje w 200 tys. euro majdanowców. W składzie delegacji odbierającej tę nagrodę znalazł się, prócz Witalija Kłyczki, również szef skrajnie szowinistycznej partii „Swoboda” – Oleg Tiahnybok. Jak Pan oceni to posunięcie eks-prezydenta?

- Cóż, postąpił jak przystało na noblistę i mianowanego mędrca europejskiego. Jak by tego było mało, Wałęsa w kilka dni potem poleciał do Kijowa, gdzie w cerkwi składał kwiaty i bił pokłony przed tablicą upamiętniającą tzw. „bohaterów” Ukrainy. Owi „bohaterowie”, to bandyci z UPA, którzy w sposób wyjątkowo bestialski dokonali ludobójstwa na 200 tys. Polaków i 80 tys. Ukraińców, o innych narodowościach nie wspominając. Czy upodlenie ma jeszcze jakieś granice?

Z przykrością stwierdzam, że Wałęsa jednak nie był pierwszy w hołdach. Pamiętajmy, że prezes PiS pod czarno-czerwonym sztandarem OUN-UPA wzniósł pozdrowienie „Sława Ukraini. Herojam sława!” Proszę przypomnieć naszym Czytelnikom co to za pozdrowienie.

- To zawołanie-pozdrowienie banderowskich bojówkarzy. Po każdym zakończonym akcie mordu na bezbronnej ludności cywilnej Kresów taki właśnie okrzyk wznoszono. Jeśli prezes największej partii opozycyjnej nie wiedział co to za sztandar i co to za pozdrowienie, to powinien się dowiedzieć. Jeśli jednak wiedział, to niech nie przyznaje się do patriotyzmu. Taki okrzyk jest bowiem deptaniem pamięci polskich męczenników.

W takim razie poproszę o skomentowanie faktu odznaczenia naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza medalem Służby Bezpeky Ukrainy.

- Bez wątpienia Sakiewicz ma ogromne zasługi w sławieniu bandero-majdanu i szerzeniu ślepej nienawiści do Rosjan, Rosji i jej prezydenta Władimira Putina. Okazuje się jednak, że jego zasługi idą znacznie dalej i sięgają do ciemnych poczynań bezpieki, a żadna bezpieka na świecie nie nadaje odznaczeń tylko za pisanie. Wydaje się, że takie odznaczenie stanowi przypadek bez precedensu w historii dziennikarstwa polskiego.

Pierwszą rocznicę bandero-majdanu czcić będzie także „Gazeta Wyborcza” w sposób dość dziwny, bo biegiem na kijowski majdan 26 osób, głównie dziennikarzy i pracowników mediów.

- Mniejsza o sposób. Rzecz w tym, że bandero-majdan zaowocował w co najmniej dwu strasznych wydarzeniach. Pierwsze to wymordowanie przeciwników ukraińskiej rewolty w Odessie w sposób iście upowski, bo poprzez spalenie żywcem. Drugie, to mordowanie Rosjan i ludności rosyjskojęzycznej na wschodniej Ukrainie przez wojska rządowe i prywatne oddziały niektórych oligarchów stojących za ukraińskim neobanderyzmem . Czyżby uczestnicy biegu nie zdawali sobie sprawy czemu tak naprawdę składają hołd czy też wiedzieć nie chcą. Proszę zwrócić uwagę, że w biegu tym bierze udział także Kamil Dąbrowa – dyrektor Programu I Polskiego Radia, a to przecież funkcja państwowa, bo prywatyzację państwowego radia jakoś przeoczono. Jego udział uważam za wyjątkowy skandal.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Zbigniew Lipiński

Jan Niewiński – Honorowy Przewodniczący Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich, weteran walk z UPA, dowódca samoobrony wsi Rybcza na Wołyniu w latach 1943-1944. Żołnierz 4 DP 1. Armii Wojska Polskiego, zdobywca Kołobrzegu (marzec 1945).

Na zdjęciu – Jan Niewiński.

Myśl Polska, nr 47-48 (23-30.11.2014)

http://mysl-polska.pl/node/267


17 Lis 2014 20:24
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4768
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Znanemu żydowskiemu pojebowi odbiła superszajba, zbiera ksaę na podreperowanie portfela i pomoc Banderowcom.

Jedziemy z pomocą na Ukrainę
Żyd Adam Michnik zwariował 11.12.2014 01:00

Dlatego zwracamy się z apelem o pomoc dla ludności cywilnej cierpiącej z powodu wojny we wschodniej Ukrainie.
Pomagając, stajemy w obronie europejskich wartości: godności człowieka, solidarności i pokoju.
Sytuacja w obwodach ługańskim i donieckim staje się coraz trudniejsza.
Brakuje opału i ciepłej odzieży, podstawowych leków i środków higieny.
Nie działają instytucje państwowe, w związku z czym nie są wypłacane pensje pracownikom budżetówki, a także renty, emerytury i zasiłki.
Już teraz mieszkańcy tych obwodów są zagrożeni śmiercią z powodu głodu i zimna.
Napływają informacje o osobach, które zmarły z braku pożywienia i opieki.
Nadchodząca zima spowoduje pogorszenie się warunków życia mieszkańców wschodniej Ukrainy i pogłębi obecny kryzys humanitarny. Pomocy potrzebują i przesiedleni z powodu działań wojennych, i ci, którzy pozostali w swoich domach.
Nie wystarczą deklaracje, potrzebne są działania.
Na początek pomóżmy naszym sąsiadom przetrwać zimę.
Pokażmy, że nie są sami. Okażmy solidarność i wlejmy nadzieję w ich serca.
Tak syjonistyczna bladź Michnik chce podreperować finanse upadającej gadzinówki G.W.
Fundacje zbierające kasę dla osób poszkodowanych, się zawsze opłacają "pomysłowym" Żydom.

_________________
adm


11 Gru 2014 07:23
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Ludobójstwo na Kresach Południowej Polski w latach 1939-1946

Dr filozofii i wykladowca na Uniwersytecie Wroclawskim Bogusław Paź zajmuje się również ujawnianiem prawdy o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien na obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej.
W 2010 r. zorganizował na Uniwersytecie Wroclawskim międzynarodową konferencję pt. "Prawda historyczna, a prawda polityczna w badaniach naukowych. Przykład ludobójstwa na Kresach Południowej Polski w latach 1939-1946".
Sesja była planowana rok wcześniej, ale pod naciskami podwładnych ówczesnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i ambasady Ukrainy nie mogła się odbyć.
Dzięki wielkiej determinacji prof. B.Pazia konferencja doszła do skutku, choć rektor, prof. Marek Bojarski, bez podania przyczyny odmówił patronatu. Odmówiła go także m.in. TVP i „Rzeczpospolita”. Z kolei "Gazeta Wyborcza" całą sprawę przemilczała.
Formuła konferencji gwarantowała wolność wypowiedzi, nawet tych najbardziej kontrowersyjnych, ale pomimo wystosowanych zaproszeń od udziału uchylili się wszyscy prominentni sympatycy sojuszu z odradzającym się nacjonalizmem na Ukrainie .

Konferencję otworzył dziekan Wydziału Nauk Społecznych, prof. Jerzy Juchnowski, a zamknął dyrektor Instytutu Filozofii, prof. Leon Miodoński. Przybyli prelegenci z kilku ośrodków akademickich w kraju i z zagranicy. Wśród gości zagranicznych znaleźli się: prof. Ihor Iljuszyn i dr Adolf Kondracki z Kijowa, prof. Per Rudling, Szwed wykładający w Szwecji, Kanadzie i Niemczech, oraz dr Shalom Newman z Bostonu, polski Żyd urodzony we Lwowie.
Jak zwykle interesujące były referaty polskich specjalistów: Ewy Siemaszko, dr Lucyny Kulińskiej, dr. hab. Andrzeja Zięby i prof. dr. hab. Czesława Partacza. Wstęp był wolny dla każdego i głos w dyskusji też mógł zabrać każdy.

Dwa lata później (w 2012r) pojawiła się publikacja pokonferencyjna, do której zostały dołączone także referaty trzech prokuratorów z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu, którzy przedstawili swoje śledztwa w sprawie ludobójstwa na Kresach.
Druk tej publikacji znów napotkał na ogromne trudności ze strony wydawnictwa na Uniwersytecie Wroclawskim, kierowanym przez rektora prof. M.Bojarskiego, które pod koniec prac redakcyjnych usiłowało uniemożliwić publikację tomu, ale po wielu interwencjach prof. B.Pazia publikacja ukazała się w liczbie zaledwie 250 egzemplarzy.
(W stycznia 2015 roku w krakowskim wydawnictwie Aureus ma ukazać sie wznowienie ksiazki prof. B.Pazia, poszerzone o świetny artykuł wspomnianego profesora Andrzeja Zięby z Uniwersytetu Jagiellońskiego, krytykujący odważnie i zdecydowanie kolaboracje arcybiskupa greko-katolickiego Andrieja Szeptyckiego ze Lwowa z banderowcami OUN-UPA)


LIST prof. B.Pazia do KUL z 2009r

W swoim liscie do KUL, porof. B.Paz wyraza swoj sprzeciw wobec nadania prezydentowi Ukrainy W.Juszczence tytulu "doktora honoris causa" przez KUL (Katolicki Uniwersytet Lubelski), poniewaz W.Juszczenko jest zwolenniem S.Bandery (Bandera to ukrainski zyd) i banderowcow z OUN-UPA, ktorzy sa odpowiedzialni za mordowanie Polakow na Wolyniu w czasie II wojny swiatowej.

http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/informacje.html


Wspólny atak "Gazety Polskiej" i "Gazety Wyborczej" na prof. Bogusława Pazia

Od pewnego czasu można zauważyć, że środowisko skupione wokół Tomasza Sakiewicza ma w wielu kwestiach podobne poglądy co środowisko Adama Michnika. Co więcej, w zwalczaniu swych ideologicznych przeciwników stosuje podobne metody, a nawet atakuje te same osoby w tym samym czasie.
Przykładem tego jest wspólny atak GP i GW na dr hab. Bogusława Pazia, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego.

Rektor Uniwersytetu Wrocłowskiego prof. Marek Bojarski - zwolennik Ukrainy i Ukraincow, od kilkunastu lat utrudnial życie podległemu sobie pracownikowi prof. Boguslawowi Paziowi z powodu różnicy zdan n/t tzw. "patriotów ukraińskich" (banderowcow), którzy w/g prof. Pazia wymordowali ponad 150 tysięcy Polakow na Wołyńu w 1943r oraz zniszczyli ok. 1100 polskich wsi i ok. 31 tysiecy polskich gospodarstw.
Prof. M.Bojarski lekcewazyl fakty historyczne, poniewaz byl zwolennikiem polityki uprawianej przez polskojezycznych zydow u steru wladzy w Polsce, ktorzy opowiadaja sie za Ukraina i wspieraja neo-banderowcow w Kijowie.
A sadzac po dzialaniach M.Bojarskiego nie jest wykluczone, ze jego dzialania sa zwiazane z jego niepolskim pochodzeniem, czego przyklalem jest pojawienie sie w czerwcu 2013r na Uniwersytecie Wroclawskim, zyda i morderce AK-wcow Zygmunta Baumana - bylego oficera komunistycznego KBW, ktory przyjechal na zaproszenie prezydenta Wroclawia, zyda R.Dudkiewicza i mial wyglosic swoj referat na uniwersytecie i M.Bojarskiemu to nie przeszkadzalo i nie protestowal.

Oczywiscie nie obylo sie bez protestow srodowisk patriotycznych i narodowych na Uniwersytecie Wroclawskim.
Zyda Baumana bronil żyd Rafał Dutkiewicz i nazwal protestujacych polskich patriotow neo-nazistami.


BAUMAN WYGWIZDANY NA UNIWERSYTECIE WROCLAWSKIM PRZEZ POLSKICH PATRIOTOW

https://www.youtube.com/watch?v=QVIFnMbre3g

Rektor M.Bojarski, ktory robil kariere w PRL jest znany z tego, ze wczesniej wyrzucil z Uniwersytetu Wroclawskiego prof. Tadeusza Marczaka - wieloletniego Dyrektora Instytutu Studiów Międzynarodowych za tzw. „antysemityzm” po donosie prof. Klausa Bachmanna - korespondenta niemieckich gazet i obywatela niemieckiego.

WNIOSEK

Przypadek prof. T.Marczaka i przypadek prof. B.Pazia swiadcza, ze zostali usunieci z Uniwersytetu Wroclawskiego za polityczna niepoprawnosc, co rowniez dowodzi, ze zydostwo polskie, zydostwo niemieckie i zydostwo ukrainskie jest w zmowie i razem sa przeciw prawdzie i przeciw Polakom.


Przypomne, ze w kwietniu 2000r (po roku zawieszenia w czynnosciach wykladowcy) z Uniwersytetu Opolskiego zostal zwolniony historyk dr D.Ratajczak, poniewaz podwazal zydowska bajke o" holokicie i komorach gazowych", wiec byl politycznie niepoprawny.
Zas w czerwcu 2010r D.Ratajczak "zmarl" w tajemniczych okolicznosciach.
Przypadek dr D.Ratajczaka i wielu innych historykow oraz naukowcow zagranicznych, ktorzy podwazaja zydowska bajke o "holokicie i komorach gazowych" dowodzi, ze za tym kryja sie "sily wyzsze" (ponadpanstwowe), ktore chca kontrolowac caly swiat.
A biernosc polskich gojow utwierdza ich w przekonaniu, ze wszsytko im wolno i dlatego zydowskie zlo rozprzestrzenia sie w latwy sposob po calej Polsce.


31 Sty 2015 12:36
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Film dokumentalny produkcji rosyjskiej: WOLYN 1943

Film ukazuje zbrodnie ukrainskich szowinistow z OUN-UPA popelnione na Polakach.

https://www.youtube.com/watch?v=XYvosHnDzi8

p.s.
Oficjalne polskojezyczne media w Polsce i polskojezyczny rzad milcza o ogromie i bestialstwie tych zbrodni, udajac, jakby ich nie bylo.


08 Cze 2015 03:59
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Oczyszczenie - Krzesimir Dębski

https://www.youtube.com/watch?v=tQJUgscElig


Wołyń bez okresu przedawnienia

https://www.youtube.com/watch?v=LzkZfOngKt0


22 Lip 2015 19:04
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Z dziejów II Rzeczypospolitej - Terroryzm w międzywojniu.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ !

W ponad tysiącletniej historii dwóch sąsiadujących z sobą narodów: Polaków i Ukraińców-Rusinów, najtragiczniej zapisał się wiek dwudziesty. Autorka skupiła się na niewielkim, bo niespełna 20 letnim wycinku tych dziejów. Szukając odpowiedzi na pytanie o przyczyny niepowodzeń polityki II Rzeczypospolitej wobec mniejszości ukraińskiej ustaliła, że winę za to w dużej mierze ponoszą nielegalne radykalne organizacje: Ukraińska Wojskowa Organizacja, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy.


Polska nie była, jak pisał złośliwie w swych artykułach Iwan Kedryn-Rudnicki [1] „Polską powersalską”. Jej granice, zarówno na wschodzie jak i na zachodzie zostały okupione krwią żołnierzy i powstańców. Była wprawdzie państwem o mieszanym składzie narodowościowym, ale wszystkie mniejszości, w tym ukraińska, cieszyły się pełnią praw obywatelskich na równi z Polakami.

Druga Rzeczpospolita posiadła i zarządzała dzielnicami kresowymi – w tym Małopolską Wschodnią i Wołyniem – legalnie i za zgodą gremiów międzynarodowych. W takiej sytuacji stałe podważanie owej legalności i obarczanie Polaków winą za wszystkie możliwe nieszczęścia i krzywdy jakie dotknęły Ukraińców w ich drodze do narodowego usamodzielnienia jest nieuzasadnione [2]. Trudno też robić Polakom zarzuty, że po I wojnie światowej nie chcieli bliżej niedookreślonemu i zanarchizowanemu bytowi politycznemu dobrowolnie oddać terenu, zamieszkałego w dużym procencie przez siebie, ze zdecydowanie polską infrastrukturą, nieruchomościami i własnością ziemską. Z takich ziem i jego polskich mieszkańców nie można było po prostu zrezygnować, tym bardziej że istniało realne zagrożenie szybkiego włączenia ich do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad.

Należy stwierdzić, że w okresie międzywojennym w Polsce miało miejsce zjawisko terroryzmu politycznego. Akcje dywersyjne i terror, jako sposób walki z państwem, były stosowane przez UWO i OUN, a także przez agenturę sowiecką – komunistów, zarówno mieszkających w Rzeczypospolitej, jak i przerzucanych ze Związku Sowieckiego. Nacjonalistów ukraińskich łączył bowiem z komunistami wspólny cel: osłabienie, a w sprzyjających okolicznościach unicestwienie Polski jako państwa.


Brutalna ideologia UWO- OUN początkowo opanowała niewielką część społeczeństwa ukraińskiego. Z UWO związanych było paręset osób, z OUN, u schyłku lat trzydziestych, kilkadziesiąt tysięcy. Na tle innych ukraińskich ugrupowań działających w Polsce była to więc głośna, ale liczebnie niezbyt znacząca grupa. Nie stanowiłaby dla Polski większego zagrożenia gdyby nie wszechstronna pomoc logistyczna, szkoleniowa i finansowa rządów i sfer wojskowych: Niemiec, Litwy, Czechosłowacji, a nawet Rosji sowieckiej.


Głównym celem UWO i OUN było utworzenie państwa ukraińskiego. W jego obręb miały wejść: Małopolska Wschodnia, Ziemia Chełmska, Wołyń, Ukraina sowiecka po Kaukaz i Kazachstan, Bukowina, Besarabia i Zakarpacie. Ziemie te w wyniku zawartych po I wojnie światowej traktatów należały do czterech państw: Polski, Czechosłowacji, ZSRR i Rumunii. Jakkolwiek skrajni nacjonaliści ukraińscy planowali zawładnięcie wszystkimi tymi terytoriami, w praktyce aktywność ich kierowała się niemal wyłącznie przeciw Rzeczypospolitej. Dopiero po ujawnieniu rozmiarów prześladowań Ukraińców w Rosji sowieckiej, ostrze ataków, zresztą głównie propagandowych, zwrócono też przeciw niej, choć polem rozgrywki niezmiennie pozostała Polska.


Brzemiennym w konsekwencje błędem było to, że tylko część ludności ukraińskiej wykorzystała krótki dwudziestoletni okres bytowania w ramach wspólnego państwa, do nauki samorządzenia i podnoszenia poziomu cywilizacyjnego i gospodarczego województw kresowych. Anarchizowanie dzielnic południowo-wschodnich, terroryzm i sabotaże w dużej mierze finansowane z kasy wrogów Polski, były bowiem dla obu zamieszkujących Kresy nacji zjawiskiem wysoce niekorzystnym. Winę za taki stan rzeczy ponosili zarówno Polacy, jak i Ukraińcy.

Polacy nie potrafili wypracować skutecznej polityki mniejszościowej. Przyczyn było wiele m.in. taka, że w polskiej opinii publicznej panował zupełny chaos jeśli chodzi o znajomość kwestii mniejszościowych, a ukraińskich w szczególności. Wśród polityków polskich nieustannie zwalczali się zwolennicy wykluczających się koncepcji: asymilacji państwowej (dążącej do zmiany negatywnej postawy ukraińskiej społeczności względem naszej państwowości i uznania tejże za swoją własną, drogą różnego rodzaju koncesji i zachęt), i asymilacji narodowej (opanowania żywiołu ukraińskiego przez polski), a wreszcie idei prometejskiej, według której realizacja wcześniej wymienionych celów była niemożliwa bez zbudowania przez Polskę państwa ukraińskiego (oczywiście za Dnieprem) i uczynienia zeń dogodnego sojusznika w walce z Rosją.

Żaden z tych projektów nie zakładał jednak rezygnacji przez Polskę z terenów Wołynia i Małopolski Wschodniej, choć pojawiały się i po stronie polskiej, jak i ukraińskiej pojedyncze propozycje ich podziału.

Żadnej z wymienionych koncepcji nie udało się zrealizować. Nieskuteczne okazały się też próby cywilizacyjnego podźwignięcia tych ziem. Było to niemożliwe w tak krótkim czasie i na terytorium wstrząsanym ciągłymi zamieszkami, podpaleniami i zamachami. Nasilający się szowinizm ukraiński neutralizował skutecznie wszystkie podejmowane przez władze próby rozwiązania problemów politycznych i gospodarczych dzielnic południowo-wschodnich. To była – jak twierdzi prof. Czesław Partacz – wojna wypowiedziana Polsce i Polakom przez rodzący się ukraiński integralny nacjonalizm, czyli ukraińską odmianę faszyzmu. Polacy – ludzie cywilizacji zachodniej, łacińskiej, do tego liberałowie, nie mieli szans jej wygrać, ani nawet powstrzymać. Polska nie miała na to środków ani ducha. Uciekać się zaś do metod przeciwnika nie chciała.

Obrońcy skrajnego ukraińskiego nacjonalizmu uważają terrorystyczne działania OUN-UPA za zjawiska wyjątkowe i odosobnione, za które winę ponoszą „inni”, „obcy”, „panowie” itp. czyli Rosjanie, Niemcy, Polacy, czy wreszcie okoliczności. Twierdzą oni na swoje usprawiedliwienie, że masowych, okrutnych mordów może dopuścić się każdy naród [3]. Nie można się z tym zgodzić. Bowiem w omawianym wypadku tak drastyczne metody stosowane były od wieków. Aby nie zostawić tak poważnego oskarżenia, bez uzasadnienia, wystarczy przypomnieć identycznie okrutne postępowanie (choć na mniejszą skalę) wobec polskich mieszkańców Wołynia, a przede wszystkim Galicji w latach 1918–1919 [4].

Niewątpliwie silną inspiracją dla radykałów z UWO-OUN były postulaty ruchów lewicowych, z socjalizmem i komunizmem na czele. Propagując wizję samostijnej i sobornej Ukrainy kierowali do ubogich chłopów, bezrobotnych, robotników i inteligencji obietnice wielkich zysków wynikających z zajęcia polskich majątków i nieruchomości. Ziemia i wszelka własność miała być Polakom odebrana bez prawa do jakiegokolwiek wykupu czy odszkodowania. W ten sposób przełamywano u Ukraińców opory moralne i religijne co do zaboru cudzego mienia i zabijania.


Takimi prostymi, ale radykalnymi rozwiązaniami nacjonaliści opanowali umysły ukraińskiej młodzieży i dzieci (wciąganej do pracy w organizacjach już w wieku lat ośmiu), która nie miała ochoty czekać, czy wypracowywać wolności, jak ojcowie, drogą żmudnej pracy organicznej. Setki skrytobójczych mordów Ukraińców i Polaków, zamachów terrorystycznych, napadów i podpaleń przyczyniały się nieuchronnie do dalszego szerzenia agresywnych postaw wśród młodych.


W wyniku prowadzonego przez UWO i OUN terroru indywidualnego i zbiorowego w latach 1922 – 1939 straciło życie lub zostało okaleczonych kilkaset osób. Byli to Polacy, Ukraińcy, Żydzi, a nawet i Rosjanie. Ofiarami zamachów padali zarówno przedstawiciele władz politycznych i administracyjnych: poseł Tadeusz Hołówko, minister Bronisław Pieracki, kurator szkolny Stanisław Sobiński, jak i wpływowi Ukraińcy: Sydor Twerdochlib, Sofron Matwijas czy Iwan Babij. O krok od śmierci w zamachach znaleźli się: marszałek Józef Piłsudski oraz prezydent Stanisław Wojciechowski. Przygotowywane były zamachy na ministra Augusta Zaleskiego, ministra Sławoja Składkowskiego, wojewodów: Henryka Józewskiego i Bronisława Nakoniecznikow- Klukowskiego, komendanta policji Czesława Grabowskiego i wielu innych.


Obiektem ataków i zabójstw zostawali policjanci, żołnierze (szczególnie żołnierze KOP), nauczyciele, wójtowie i sołtysi, leśnicy, członkowie „Strzelca”, listonosze, koloniści i zwykli chłopi. Bardzo dużą grupę ofiar stanowili Ukraińcy lojalni wobec państwa. Pogróżki, „wyroki śmierci”, niszczenie mienia, podpalenia, a nawet mordy miały zniechęcić Ukraińców do jakiejkolwiek współpracy z państwem. Terroryści wydali wyroki śmierci na posłów Petra Pewnego i Michała Baczyńskiego, dokonali nieudanego zamachu na dyrektora gimnazjum ukraińskiego Michała Hrycaka, zastraszali niechętnych ich ideologii księży greckokatolickich czy nauczycieli ukraińskich. Atakowani byli też Żydzi osiadli na roli lub zajmujący się handlem. Celem, poza rabunkiem, było wyeliminowanie ich jako konkurencji, aby ułatwić prowadzenie interesów ukraińskim kooperatywom. Do morderczych porachunków dochodziło też w łonie samych organizacji terrorystycznych. Nawet cień podejrzenia o współpracę z władzami prowadził do egzekucji. Tak było w wypadku Jakuba Baczyńskiego czy Michała Huka.

W Krakowie przy Rynku Dębnickim mieściło się laboratorium gdzie konstruowano bomby dla zamachowców. Jego kierownikiem był Jarosław Karpyniec, ukraiński student chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego.


W całym okresie międzywojennym zamachowcy z UWO i OUN atakowali obiekty cywilne i wojskowe, urządzenia kolejowe, posterunki policji, koszary, strażnice. Niszczono mienie prywatne i państwowe, słupy telegraficzne i graniczne, polskie godła, palono lasy. W roku 1931 UWO planowała prowokację na skalę międzynarodową. Chodziło o wysadzenie pociągów w korytarzu pomorskim, co w zamyśle miało sprowokować atak armii niemieckiej na Polskę. Członkowie UWO i OUN dopuszczali się także pospolitych rozbojów dla pozyskania pieniędzy. Były to napady na ambulanse i urzędy pocztowe, kasy urzędów państwowych, a nawet zwykłych listonoszy. Ten hańbiący proceder pociągał za sobą kolejne ofiary.

Szczególnie spektakularny był zamach na Targi Wschodnie we Lwowie z września 1929 r., gdzie wysadzono główny pawilon wystawy, próbowano spalić Dworzec Główny i dokonać zamachu na ówczesnego ministra przemysłu i handlu Eugeniusza Kwiatkowskiego oraz na wojewodę lwowskiego hr. Wojciecha Gołuchowskiego. Na szczęście bez powodzenia.


Walka z takim przeciwnikiem była trudna, bo terroryści działając w ścisłej konspiracji zacierali ślady, posługiwali się szyframi, stosowali dezinformację, posiadali konfidentów, którzy śledzili ruchy policji, a ponadto zawsze mogli liczyć na pomoc wywiadów państw obcych.


Zarówno w latach dwudziestych jak i trzydziestych skrajni nacjonaliści ukraińscy przyczynili się do wybuchu masowych akcji antypolskich na Kresach. Były to tzw. pierwsze i drugie wystąpienie UWO. Ich zbrodniczość polegała na tym, że wykonawcy, w imię walki o niepodległość, dopuszczali się podpalania i niszczenia prywatnego mienia ubogiej rolniczej ludności polskiej. Były liczne ofiary, w pożarach ginęli dorośli i dzieci. W stajniach płonęły zwierzęta. Podpalano też należące do Polaków cegielnie, młyny i wiatraki. Spalono dziesiątki dworków z ich nieocenionymi pamiątkami historycznymi. Nie należy zapominać, że akcja podpaleń dotykała nie tylko osadników, ale w głównej mierze rdzennej i osiadłej tam od wieków ludności polskiej. Drogą niszczenia dobytku chłopów, w większości nieposiadających ubezpieczeń, UWO i OUN dążyły do wypędzenia ich z terytorium, do którego rościli sobie pretensje Ukraińcy. Było to niedopuszczalne na ziemiach narodowościowo mieszanych od setek lat. W dzisiejszym rozumieniu akcje te były próbą realizowania czystek etnicznych.


Na szczególne potępienie zasługuje inspirowana przez OUN tzw. akcja przeciwszkolna, w którą angażowano, bezpośrednio lub z pomocą rodziców, ukraińskie dzieci. Celem było zastraszanie i wypędzanie polskich nauczycieli i usuwanie lekcji języka polskiego ze szkół państwowych na Kresach. Przy okazji niszczono obiekty szkolne, książki, mapy, polskie symbole, napadano na nauczycieli, dewastowano ich mieszkania i dobytek, a wreszcie dopuszczano się bicia i poniżania polskich dzieci.


W świetle opracowań służb II RP nie ulega wątpliwości, że organizacje UWO i OUN pełniły w Polsce rolę V kolumny. Dostarczały dokumenty wojskowe i państwowe nie tylko Niemcom, ale także Sowietom i Litwinom Sprzedawano wykradzione papiery każdemu, kto był w stanie na nie zapłacić – czasem kilku naraz. Ten handel stanowił podstawowy sposób utrzymania rezydujących w Berlinie władz UWO. Wertując wykazy osób zaangażowanych w antypolską działalność na Kresach łatwo zgadnąć, jakie mogły być sposoby pozyskiwania tych dokumentów. Ukraińcy służyli w wojsku na wszelkich szczeblach, pracowali w policji, sądownictwie, a nade wszystko stanowili liczną grupę pracowników kolei – którzy kradli, niezbyt przezornie wysyłane tą drogą dokumenty i rozkazy. W latach trzydziestych do tradycyjnych form wywiadu i dywersji doszła współpraca z Oddziałem I berlińskiej centrali Abwehry. Niemcy potrzebowali nacjonalistów ukraińskich do akcji przeciwko Polsce i ZSRR. W tym celu przystąpili do kształcenia agentów analogicznie do dzisiejszego przygotowania komandosów służb specjalnych. Tą drogą podążać będą Niemcy także w czasie II wojny światowej, szkoląc grupy Ukraińców na bezwzględnych morderców (siekierników, dusicieli).


W przededniu wojny OUN podjęła przygotowania do zorganizowania antypolskiego powstania skoordynowanego z napadem sąsiednich krajów na Polskę. W co najmniej dziesięciu z osiemnastu okręgów OUN istniały szkoleniowe obozy paramilitarne gdzie uczono obchodzenia się z bronią i prowadzenia walki partyzanckiej. Gdyby nie odwołanie ukraińskiego ataku przez Niemców, a potem powstrzymanie przez Rosjan mordowania Polaków, to do ludobójstwa polskiej ludności cywilnej Kresów doszłoby już jesienią roku 1939, kiedy armia krwawiła w nierównej walce na dwa fronty i nie mogła przyjść cywilom z pomocą.


Bardzo trudnym i złożonym problemem jest wsparcie udzielane nacjonalistom ukraińskim przez kler greckokatolicki i przedstawicieli ukraińskich organizacji politycznych, kulturalnych, społecznych i gospodarczych. Wiele publikacji i relacji świadków dowodzi, że duża część księży greckokatolickich utrzymywała kontakty i sympatyzowała ze skrajnymi nacjonalistami spod znaku UWO-OUN. To tłumaczy liczny udział kapłanów tego wyznania w przygotowaniu i realizacji antypolskich akcji terrorystyczno-sabotażowych lat 1922–1923, 1930 i później. Dzięki poparciu i z inspiracji ks. Andrzeja Szeptyckiego liczni oficerowie Ukraińskiej Hałyćkiej Armii objęli parafie greckokatolickie. Nie cofali się oni przed używaniem ambony do prowadzenia nacjonalistycznej agitacji i organizowaniem mszy żałobnych w intencji straconych terrorystów – często zabójców niewinnych ludzi – i propagowaniem ich kultu. W ten sposób dokonała się swoista sakralizacja nacjonalizmu ukraińskiego, co miało brzemienne konsekwencje dla przyszłych wydarzeń.

Także ukraińskie organizacje gospodarcze stanowiły w międzywojniu poważne zaplecze finansowe i ludzkie dla ukraińskiej działalności nacjonalistycznej. Z upływem czasu kierownicze funkcje obejmowali w nich ludzie o coraz bardziej radykalnych poglądach, którzy stopniowo wciągali te organizacje w krąg działalności nielegalnej. Państwo tolerowało sytuację, w której ogromny wzrost ukraińskiej spółdzielczości był finansowany z nieznanych władzom źródeł. Dopuszczano też do organizowania wielkich ukraińskich central gospodarczych, pozostających w bezpośrednich stosunkach z Berlinem, bez żadnej kontroli. Podobny proces radykalizacji jak w placówkach gospodarczych zachodził w ukraińskich organizacjach kulturalno-oświatowych z „Proświtą” i „Ridną Szkołą” na czele. Stały się one z czasem kuźnią skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego.


Na tym tle szczególne miejsce zajmuje legalna ukraińska młodzieżowa organizacja „Łuh” – owoc niefortunnego eksperymentu władz. Wprawdzie wywiad alarmował, że jest ona w praktyce zakonspirowaną ukraińską organizacją wojskową, zapleczem terrorystycznej UWO, jednak organizacja „Łuh” – ochraniana przez tajne służby państwa – okazała się niezniszczalna i dotrwała do roku 1939. W „Łuhach” przeszkolono ok. 50 tys. ludzi. Władze liczyły na to, że owa siła „odwojuje” dla siebie sowiecką Ukrainę. Stało się inaczej – większość tych młodych ludzi w czasie wojny zasiliła szeregi UPA i splamiła się masowymi mordami.


Warunki rozwoju stworzone Ukraińcom w Polsce na tle państw ościennych należy uznać za zupełnie przyzwoite lub co najmniej dobre. Jest na to dość dowodów, jak chociażby spektakularny rozwój ukraińskiej spółdzielczości, placówek kulturalnych, reprezentacji parlamentarnej, szkolnictwa itp. Ponieważ polityka władz wobec mniejszości ukraińskiej była stosunkowo liberalna, aby doprowadzić eskalacji konfliktu między obu narodami, przywódcy szowinistycznych organizacji ukraińskich musieli dokonać sporego wysiłku propagandowego popartego agresywną, faszystowską ideologią. Z braku wystarczająco silnych atutów natury politycznej postanowili odwołać się do argumentów ekonomicznych, akcentując upośledzoną pozycję społeczną i socjalną Ukraińców w Polsce. Obwiniając nowo powstałe państwo o ten stan, nie przyjmowali do wiadomości, że musiało się ono zmagać ze spuścizną zaborów, zniszczeniami I wojny światowej i wielkim światowym kryzysem ekonomicznym, a wszystkie te problemy dotykały przecież nie tylko Ukraińców, ale i Polaków.


Polska w zderzeniu ze zjawiskiem terroryzmu zmuszona była do obrony. Jednak władze musiały się ograniczyć do ram prawnych zakreślonych przepisami kodeksu karnego, ustawami wewnętrznymi i ograniczeniami narzuconymi przez Ligę Narodów. Były wyjątki od tej reguły, ale w sytuacjach wymuszonych, kiedy płonęły setki domostw i stodół ze zbiorami i zaistniała realna możliwość niekontrolowanych odwetów i samosądów ze strony pokrzywdzonych Polaków.


Władzom bardzo trudno było uporać się z problemem UWO i OUN pozostających na żołdzie państw sąsiednich i parających się w całym okresie międzywojennym szeroko rozumianą działalnością wywrotową i szpiegostwem. Teren całej Rzeczypospolitej pokryty był siecią wywiadu wojskowego, a jego szlaki prowadziły przez Kraków, Warszawę, Poznań, Gdańsk lub Królewiec do Berlina [5]. W opracowaniach polskiego wywiadu przyznawano, że: „Nasze zagadnienie obronności kraju, nasz potencjał militarny, wojskowy przemysł wojenny, nawet życie polityczne i gospodarka w ogóle były przedmiotem penetracji czynników obcych przy pomocy wojskowych elementów ukraińskich. Procesy sądowe o szpiegostwo i nasz wywiad wojskowy dostarczały coraz to nowych wiadomości o rozmiarach prowadzonej na Ziemiach Polskich akcji. Olga Besarabowa, Włodzimiera Pipczyńska, pułkownik Andrzej Melnyk, kapitan Osyp Dumin, kpt. Ryszard Jary i wielu innych, wśród których nie brakło i przedstawicieli UNR (petlurowców), jak pułkownik Mikołaj Czebotariw, działało z ramienia lub w ścisłym związku z owymi referatami i komórkami wojskowymi, wymienionych wyżej organizacji” [6]. Podkreślano też absolutną ciągłość personalną w strukturach OUN po wybuchu II wojny światowej.

Pomiędzy opisywanymi wydarzeniami z okresu międzywojennego, a ludobójstwem dokonanym na polskiej ludności Kresów w czasie II wojny światowej zachodził bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy. Niewątpliwie ta sama ideologia, która pojawiła się u kolebki ukraińskiego nacjonalizmu nabrała w sprzyjających okolicznościach II wojny światowej ludobójczego wymiaru. Hasło „Ukrainy czystej jak szklanka wody” wprowadzono w życie...

W pismach OUN czytamy, że „OUN nie dopuści by na ziemiach ukraińskich znajdujących się pod okupacją- (to znaczy w Polsce- przyp. aut.) zapanował spokój”. Świadomość swej skrajnie destrukcyjnej roli mieli sami ojcowie ukraińskiego nacjonalizmu. W aktach Senyka znalazł się list w którym Iwan Gabrusewicz (Habrusewycz) pisał do J. Konowalca: „UWO jest rozsadnikiem destrukcji, kolosalnym rozpętaniem instynktów, aby tanim kosztem stać się bohaterem. Z większości jego członków wyrastają bandyci” [7].

Nawet wtedy gdy w roku 1943 rozkaz eksterminacji był realizowany, wśród samych nacjonalistów ukraińskich rodziły się wątpliwości. Taras Bulba- Boroweć pisał „Uwolnić jakieś terytorium od narodowych mniejszości może jedynie suwerenne państwo, drogą wymiany ludności, a nie armia (...) poprzez represje (...) zasadę zbiorowej i rodzinnej odpowiedzialności mogą stosować tylko barbarzyńcy” [8].

Taki pogląd na działalność UWO-OUN wydaje się dla części ukraińskich historyków nadal trudny do zaakceptowania. Ich przedstawiciele na seminariach polsko-ukraińskich twierdzili publicznie, że zwalczanie terrorystów i dywersantów to dowód antyukraińskiej polityki władz. Prof. W. Rezmer przytoczył wypowiedź prof. M. Kuczerepy, który po przedstawieniu w referacie fragmentu tajnego raportu Wołyńskiego Urzędu Wojewódzkiego, w którym pisano: „...w wyniku przeprowadzonych akcji oczyszczono teren ze znacznej ilości dywersantów oraz uspokojono ludność na tym terenie...” skomentował to następująco: „...Jednakże na tym polskie władze nie poprzestały, nadal kontynuując politykę antyukraińską...” [9]. Na innym z semiariów [10] prof. Witalij Makar wypowiedział znamienne słowa: „Żaden świadomy narodowo Ukrainiec nie może pogodzić się ze spotwarzaniem założeń programowych i działalności OUN-UPA” [11]. Dla historyków polskich są to stwierdzenia zatrważające. Kult UWO-OUN i UPA rozwija się coraz mocniej zarówno na Ukrainie, w Kanadzie, jak i, niestety, wśród mniejszości ukraińskiej w Polsce. OUN doczekała się swej następczyni w postaci terrorystycznej organizacji UNA-UNSO [12], czy Swobody. Ku czci przywódców-morderców Polaków i Ukraińców, jak Bandera, Kłaczkiwśkij czy Szuchewycz, sypie się kurhany, buduje pomniki, nazywa ulice, uczy się o nich młodzież w szkołach. Przedstawia się ich jako bohaterów. Ich osobom i ideologii przypisuje się udział w uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Także osoby będące dziś na czołowych stanowiskach na Ukrainie nie tylko nigdy nie odcięły się od ounowskiej schedy, ale stały się rzecznikami postbanderowców.

Można zadać pytanie, czy rzeczywiście upadek Polski w roku 1939 był dla ukraińskich obywateli Polski okolicznością tak pomyślną, jak sami twierdzą? Trudno o jednoznaczną odpowiedź [13]. Jeżeli wszyscy Ukraińcy uznają terror UWO-OUN, następnie czyszczenie etniczne terytorium „Zachodniej Ukrainy” z Polaków, a także starcie z powierzchni ziemi kilkusetletniej wspólnej historii, za godne najwyższej czci i chwały, to z bólem trzeba będzie uznać, że ideologia OUN zwyciężyła.

„Nie ma zbrodniczych narodów tylko zbrodnicze ideologie” – powtarzał w swych pracach ukraiński historyk Wiktor Poliszczuk. Za opisywanymi działaniami terrorystycznymi stały właśnie organizacje kierujące się okrutną i niebezpieczną ideologią. Nie ulega wątpliwości, że ideologia taka powinna zostać potępiona i usunięta zarówno z teorii jak i praktyki życia politycznego dzisiejszej Europy.

Tolerowanie radykalizmu mniejszości narodowych i ich prawa do separatyzmu było uznawane w Europie Zachodniej za wyznacznik skuteczności działania demokracji. Tymczasem wojny bałkańskie i czeczeńskie, wydarzenia baskijskie, katalońskie, korsykańskie i belgijskie, narastająca wrogość mniejszości muzułmańskich do rodowitych mieszkańców państw Europy Zachodniej i wiele innych, każą na nowo stawiać pytania o granice, do których może posuwać się separatyzm, i o metody, do jakich wolno sięgać w politycznej i zbrojnej walce o niezawisłość. Czy cena jaką każą płacić ekstremistyczne organizacje ludności miejscowej w swej walce, nie jest zbyt wygórowana? Czy nagminnie stosowany terroryzm powinien być interpretowany wyłącznie jako akt desperacji biednych i uciśnionych? Czy nie bywa on czasem wyrachowanym postępowaniem – bronią polityczną nastawioną na skruszenie zaufania do państwa i jego instytucji, odwołującym się do najniższych instynktów: chęci zagrabienia ziemi sąsiada, dorobku jego życia, pozycji społecznej? Dobro jednostek, w tym często prawo do życia, dla terrorystów się nie liczy. Mają oni jedynie realizować oparte na ideologii, a często i demagogii plany organizacji.

Do tego dochodzą pytania o zbrodnicze ideologie, na których opierają się ugrupowania skrajne. Mimo, że często w sposób nieuprawniony odwołują się one do najwyższych wartości, patriotyzmu, religii, w praktyce ich podłoże okazuje się jawnie rasistowskie, faszystowskie, komunistyczne lub anarchistyczne. Tak było w przypadku procesów haskich o zbrodnie w byłej Jugosławii, gdzie część oskarżonych odwoływała się do ideologii Dmytra Doncowa [14]. Choroba nienawiści, staje się plagą całej ludzkości, a nie tylko wybranych krajów. Aby można było marzyć o rezygnacji ze skrajnie agresywnych działań należy nie tylko zniszczyć i potępić skrajne ideologie popychające ludzi do zbrodni. Znawcy pierwotnych zachowań czyli socjobiolodzy twierdzą, że efektywna organizacja społeczna osiągana jest jedynie przez terytorium-rewir lub przez tyranię – innego sposobu nie ma [15]. Człowiek posługuje się więc, zdaniem badaczy (Spencer, Huxley), wobec innych podwójnym kodem moralnym, zwanym kodem przyjaźni i kodem wrogości. W ramach swojej grupy funkcjonuje kod etyczny współpracy, sympatii, altruizmu; poza nią konkurencji, wrogości, nienawiści. Obydwa działają w mózgu, obydwa są konieczne do przetrwania. Owo dyskryminujące rozróżnianie istnieje i nie zniknie. Jak twierdził Edward Wilson, natura nadal trzyma nas na smyczy. Amerykański biolog Garret Hardin pisał w swym artykule Rozróżniający altruizm, że grupy praktykujące niczym nieograniczony altruizm (czytaj ogarnięte jedynie duchem wzajemnej współpracy i poświęcenia dla innych), zostają pokonane przez grupy ograniczające swe altruistyczne zachowania do części związanej z nimi genetycznym pokrewieństwem [16]. Brzmi to okrutnie i w praktyce oznaczałoby powrót do Darwinowskiej teorii doboru naturalnego, ale dotychczasowa praktyka okazywała się w tym względzie jednoznaczna [17]. Dlatego stworzono hamulce w postaci religii i prawa, w tym międzynarodowego. Jednak by dokonywać czynów tak okrutnych jakich dopuścili się skrajni nacjonaliści ukraińscy w czasie ostatniej wojny wobec Polaków, trzeba było jeszcze czegoś więcej: stłumienia nie tylko społecznej, ale pierwotnej, biologicznej moralności, zakazującej ludziom czynienia krzywdy przedstawicielom własnego gatunku [18].

W rozważaniach socjobiologów istnieje również pojęcie pamięci genetycznej albo „przyczyny kształtującej” [19]. Wiele wskazuje bowiem na pewną niezmienność w historycznych sposobach postępowania społeczności. Niektóre typy zachowań (w tym agresywnych) mogły się powtarzać częściej niż wynikałoby to ze statystyki, szczególnie wtedy, gdy przynosiły one grupie, lub jej członkom, wymierne korzyści (łupy, zyski terytorialne itp.) i nie spotkały się z wystarczającą karą, która w przyszłości zniechęcałaby do takich działań. Mimo zmiennych okoliczności tworzy się być może pewien stały wzorzec postępowania. W przypadku określonej społeczności można z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, jakie tendencje przeważą przy rozwiązywaniu spraw spornych, do jakich metod ucieknie się w rywalizacji i walce, z kim zawierać będzie sojusze itd. Aby wykazać, że zasada ta działa, można przeprowadzać ciekawe analizy historyczne [20]. W wypadku interesującego nas tematu warto prześledzić nawracające od powstań Chmielnickiego okresy eskalacji agresywnych zachowań wobec polskiej ludności, a nawet próby czyszczenia etnicznego terenu. Z reguły zbrodnie te pozostawały nieukarane i niepotępione.

Są to rozważania teoretyczne, ale istotne, gdyż okrutne zbrodnie, takie jak ludobójstwo trwają w świadomości narodów przez wiele pokoleń, gdyż, jak pisał Marian Malikowski „pamięć zbiorowa jest bardziej odporna na zmiany rzeczywistości niż pamięć indywidualna” [21]. Zatem nadzieja na uporanie się z upiorami przeszłości przez uporczywe przemilczanie prawdy może okazać się zawodne. Znane powiedzenie mówi, że ci, którzy ignorują historię, skazani są na jej powtarzanie.

Potraktować więc powinniśmy przypadek Polski w dwudziestoleciu międzywojennym, nie jako wyjątek, ale jeden z wielu dramatów, którego przebieg wskazuje na nieuchronność krwawej rozprawy ze strony wywodzących się z mniejszości etnicznych przeciwników państwa (szczególnie gdy znajdzie się ono w trudnej sytuacji międzynarodowej lub ekonomicznej), jeśli mniejszość jest wystarczająco liczna, a na dodatek znajdą się w niej ugrupowania kierujące się skrajnie szowinistyczną ideologią odrzucającą metody określane przez kulturę Zachodu jako „cywilizowane”. Czy źródła pozwolą na zrekonstruowanie takiego przebiegu zdarzeń w skali szerszej i dopuszczającej uogólnienia, wykażą niewątpliwie prowadzone w tym kierunku badania.

Dr Lucyna Kulińska

http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page22.php

OBJAŚNIENIA DO ARTYKUŁU

[1] Jeden z czołowych ukraińskich publicystów i polityków okresu międzywojennego.

[2] W. Rezmer w artykule pt „,Polsko-ukraińskie stosunki wojskowe” na stronie 154 napisał: ...Poczynając od tego, że nie powstało po I wojnie światowej państwo ukraińskie, rzekome krzywdy które dotykały ich w czasie II Rzeczypospolitej, ba nawet masakrę cywilnej ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej starają się dzisiaj tłumaczyć polskimi prowokacjami...

[3] Ibidem

[4] Liczne opisy znaleźć można w książkach Zofii Kossak-Szczuckiej ze słynną Pożogą na czele (kilkanaście wydań), we wspomnieniach Kornela Makuszyńskiego „Radosne i smutne”, Warszawa 1922 i innych.

[5] Kulińska L. (oprac.), Roliński A. (oprac.), Kwestia Ukraińska w świetle dokumentów Polskiego Państwa Podziemnego, Kraków 2003, s.237.

[6] Ibidem.

[7] Wł. Żeleński, Zabójstwo Pierackiego..., s. 82.

[8] Rezmer W., Polsko-ukraińskie stosunki wojskowe…, s. 155.

[9] Ibidem, s. 159.

[10] Seminarium Polska-Ukraina „Trudne Pytania” w Warszawie w roku 2001.

[11] W. Rezmer, Polsko-ukraińskie..., s.153.

[12] Ciekawy artykuł poświęcił tej organizacji Robert Potocki: Nacjonalizm eklektyczny na postsowieckiej Ukrainie. Radykalizm transnacjonalistyczny Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowego, [w:] Doktryny i ruchy współczesnego ekstremizmu politycznego, pod red. Edwarda Olszewskiego, Lublin 2004, s. 238–251.

[13] Obietnica szowinistów ukraińskich, że wystarczy pozbyć się „czużyńców”, w tym Polaków i „zakwitnie szczęściem Ukraina” nie została spełniona. Spustoszony, zdewastowany wojną i czystką etniczną kraj, cywilizacyjnie zacofany popadł w niewolę sowiecką, został rozbity politycznie i skłócony wewnętrznie na dziesiątki lat. W miejsce wyniszczonej i deportowanej ludności polskiej, żydowskiej i ormiańskiej przyjechali Rosjanie. Wspólna mała ojczyzna Polaków, Ukraińców i innych narodowości, jej tradycje, dorobek kulturowy, były dla nich obce i niechciane (doskonale opisała to w swojej pracy doktorskiej pt. W sowieckim Lwowie. Życie codzienne miasta w latach 1944–1990, Aleksandra Matyukhina). Młode pokolenie Ukraińców z dawnych województw kresowych RP poprowadzone przez nacjonalistów, zostało w czasie wojny naznaczone zbrodnią, wygubione w walkach toczonych przeciw wszystkim, wypełniło sowieckie więzienia i łagry. Taki był prawdziwy skutek realizacji programu UWO, OUN i UPA. Mało w tym chwały, a wiele przemocy, cierpienia niewinnych ludzi.

[14] Jego amoralna skrajnie nacjonalistyczna, rasistowska i faszystowska w treści doktryna (główna praca to Nacionalizm, wyd.1926) miała bezpośredni wpływ na ideologię OUN i jej zbrodnie.

[15] Za: Jarosław Zadencki „Tożsamość partykularna, tożsamość globalna, bio-polityka” [w:] „Arcana” 2002, nr 6 (48), s. 94.

[16] Ibidem.

[17] Przypominał o tym także Paweł Jasienica, Rozważania o wojnie domowej, Kraków 1985: „Lecz próżno przeczyć aż za dobrze stwierdzonym faktom: nawroty barbarzyństwa, działanie wbrew dorobkowi kultury są możliwe. Wydaje się, że ratunek przed regresami polega na zabiegu z pozoru prostym, lecz jakże trudnym do urzeczywistnienia: porządek polityczny powinien zabezpieczać społeczeństwa przed ludźmi, którzy za dużo wiedzą na pewno. […] W kilka dni po zdobyciu Bastylii, w okolicach Paryża zatrzymano dwóch urzędników królewskich.[…] Głowę młodszego obnoszono na pice ulicami stolicy, starszego powieszono na latarni, zatknąwszy mu poprzednio usta sianem, ponieważ miał jakoby powiedzieć, że wspomniana substancja nadaje się na pokarm dla głodnego motłochu. Na wieść o tej zbrodni w Zgromadzeniu Konstytucyjnym zapanowała konsternacja. Odczynił urok Antoni Barnave, rzuciwszy słowa, które przeszły do historii: Cóż, panowie, czy ta krew była znowu tak czysta? […] Lekko rzucony frazes parlamentarny oznaczał to, co zaczęto nazywać „zarażeniem śmiercią". Droga została wskazana...”., s. 21–23.

Opisy podobnych skrajnych zachowań znajdujemy w czasie trwania wojny algierskiej. Tam też kobiety, a nawet dzieci muzułmańskie dopuszczały się w „szale mordu” na Europejczykach czynów przerażających, a francuscy komandosi odpowiadali im tym samym (Andrzej Solak Komandosi Michała Archanioła, http://cristeros1.w.interia.pl/crist/re ... aniola.htm.

[18] Znanych jest wiele przykładów skutecznego stosowania takich działań. Np. szkolenia Hitlerjugend, czy szerzej w ogóle żołnierzy hitlerowskich (formacji SS i innych), szkolenia komunistów (szczególnie komandosów „Specnazu”), szkolenia oddziałów morderców Pol Pota w Kambodży, czy dzisiejszych fanatyków z Al-Kaidy.

[19] Opisywanej np. w pracy Ruperta Sheldrake Pętla czasu, Warszawa 2006.

[20] Bilans historycznych stosunków polsko-ukraińskich wygląda dramatycznie. Czynnikiem przesądzającym o takiej opinii może być chociażby analiza wydarzeń wieku XX. Prawie żadna z zawieranych umów Polską nie została przez Ukraińców dotrzymana. Okrutne mordy ludności polskiej w Galicji i na Wołyniu u schyłku I wojny światowej, terroryzm i sabotaże w okresie międzywojennym, pomoc okupantom w dziele eksterminacji Polaków wreszcie ludobójcza akcja na Kresach w czasie II wojny światowej nie zostały ukarane ani nagłośnione. Dlatego sprawcy tych okrucieństw jeszcze za życia swych ofiar mogą być uznawani przez swój naród za bohaterów.

[21] Współczesne stosunki polsko-ukraińskie: Trudne problemy, trudne rocznice [w:] Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-2004, Warszawa 2004r

STOWARZYSZENIE KRESOWIAN KĘDZIERZYN-KOŹLE
http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page17.php


07 Gru 2015 08:28
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
Kaczyński nie chce, aby 11 lipca Polacy czcili pamięć ofiar UPA

Pomimo wcześniejszych deklaracji, PiS nie chce, aby na mocy specjalnej ustawy dzień 11 lipca był upamiętnieniem ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Wskazuje na to wywiad udzielony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, a także to, jak wyglądają prace nad niedoszłą ustawą.

W wywiadzie dla Gazety Polskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do kwestii upamiętnienia męczeństwa Kresowian, pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Choć podkreślał, że „zbrodnie popełnione na naszych rodakach przez UPA muszą być nazwane ludobójstwem”, a on sam nie dopuszcza „żadnej formy wybielania tego straszliwego czasu naszej wspólnej historii”, to jednak nie chce, żeby pamięć o ludobójstwie popełnionym przez Ukraińców była czczona 11 lipca. Mimo, że wcześniej tak właśnie deklarował PiS. W wywiadzie Jarosław Kaczyński powiedział, że upamiętnienie męczeństwa Kresowian zostanie przesunięte na 17 września.

„Ten dzień łączy w sobie wszystkie zbrodnie popełnione na Polakach na Wschodzie. Jest najbardziej uniwersalny” – powiedział Kaczyński.

Ukraińskie naciski

Wszystko wskazuje na to, że do zmiany daty upamiętnienia doszło pod naciskem strony ukraińskiej. Na zmianę terminu obchodów Ukraińcy nalegali wprost podczas ostatniej wizyty delegacji polskich parlamentarzystów w Kijowie. O naciskach strony ukraińskiej donosił Jerzy Wójcicki, prezes Stowarzyszenia "Kresowiacy" z Winnicy, powołując się na wypowiedź Marcina Święcickiego (PO), który poinfomorwał, że Ukraińcy nie chcieli, żeby był to dzień 11 lipca, nawiązujący do daty apogeum ludobójstwa na Wołyniu. W zamian proponowali właśnie datę 17 września, ku której ostatecznie skłonił się PiS.

Projekt ustawy przygotowywany przez PiS, za który odpowiadał poseł Michał Dworczyk, od początku budził duże kontrowersje w środowiskach Kresowian. Zdecydowana większość z nich radykalnie odcięła się od tej inicjatywy, którą uznano za próbę zagłuszenia pamięci o ludobójstwie, poprzez upamiętnienie jej w kontekście szeregu innych antypolskich zbrodni. Projekt został ostatecznie zaakceptowany na zasadzie kompromisu jedynie przez część środowisk kresowych, którym bardzo zależało na tym, by upamiętnienie męczeństwa Kresowian miało moc ustawy, a nie uchwały, która jest aktem prawnym niższej rangi. Ze względu na naciski pojawiła się propozycja odrębnego upamiętnienia ukraińskiego ludobójstwa i przesunięcia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian na dzień 17 września. Wygląda jednak na to, że PiS próbuje utrącić upamiętnienie ofiar OUN-UPA w dniu 11 lipca. Zamiast ustawy prawdopodobnie będzie jedynie uchwała, która ma krótki okres trwania i nie jest obowiązującym prawem – inaczej niż w przypadku ustawy. Pojawiają się również głosy, że była to celowa manipulacja ze strony PiS. Zwracano też uwagę, że poseł Dworczyk nie prowadził rzeczowych konsultacji ze środowiskami kresowymi.

Nie można ukrywać jednych zbrodni pod drugimi

Do sprawy odniósł się również ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:

„Pojawia się pytanie dlaczego dzień 17 września, a nie 11 lipca? Uważam, że powinny zostać przyjęte dwie niezależne od siebie ustawy. Jedna, która ustanawia 17 września dniem męczeństwa kresowian pod okupacją sowiecką oraz druga, która ustanawia 11 lipca dniem pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na polskich obywatelach” – mówi Kresom.pl ks. Isakowicz - Zaleski. „Nie można dowolnie wymieniać tych dwóch świąt i ukrywać jednych zbrodni pod drugimi. Trzeba wyraźnie piętnować ludobójstwo dokonane przez Sowietów oraz ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich”.

„Z wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego wnioskuję, że ma miejsce próba wrzucenia obu tych spraw to jednego worka. Tymczasem czym innym były zbrodnie sowieckie, które oczywiście trzeba upamiętniać 17 września (co do tego nie ma wątpliwości), a czym innym zbrodnie UPA, SS Galizien i wielu innych kolaboranckich organizacji. Trzeba też zaznaczyć, że dotyczyło to nie tylko Kresów, ale też obecnego terytorium Polski – Lubelszczyzny i Podkarpacia” – zaznacza duchowny.

Kaczyński deprecjonuje ludobójstwo na Polakach

Działania PiS w tej sprawie krytykują również przedstawiciele Kukiz’15, w tym posłowie ze Stowarzyszenia Endecja. „To skandaliczna sytuacja, że Jarosław Kaczyński deprecjonuje ludobójstwo dokonane na polskiej ludności i nie tylko. Próba wrzucenia zbrodni dokonanej przez ukraińskich szowinistów do jednego kotła z wszystkimi zbrodniami dokonanymi przez sowietów jest wyrazem poprawności politycznej i ulegania nastrojom międzynarodowym” – mówi Kresom.pl poseł Tomasz Rzymkowski.

Poseł Rzymkowski podkreśla, że przedstawiciele Kukiz’15 w czerwcu złożą projekt ustawy ustanawiającej datę 11 lipca świętem państwowym jako narodowy dzień pamięci zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przez OUN-UPA. Dodaje, że ich plany mają poparcie m.in. przedstawicieli środowiska akademickiego. „Chcemy, żeby dzień 11 lipca był narodowym dniem pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej” – deklaruje poseł.

Rzymkowski zapowiada też, że Endecja przygotowuje specjalną uchwałę upamiętniającą zbrodnię na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Endecja chce również wprowadzić do kodeksu karnego przepisy karzące za podważanie zbrodni dokonanej przez OUN-UPA, analogicznie jak w przypadku stosowania określenia „polskie obozy koncentracyjne”. „Chcemy, żeby Polacy byli szanowani. A deprecjonowanie zbrodni ukraińskich i zapominanie o cywilnych ofiarach, szczególnie o kobietach i dzieciach w ramach poprawności politycznej i pseudo-dobrych relacji polsko-ukraińskich jest próbą kreowania polityki polskiej na modłę czynników zewnętrznych. To próba zakłamywania historii” - mówi Rzymkowski.

Mimo prób, do momentu publikacji nie udało nam się skontantować ani z posłem Michałem Dworczykiem, ani z żadną osobą z PiS, która posiadałaby odpowiednie kompetencje w tym temacie.

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... -ofiar-upa


DODATKOWY MATERIAL

Nowe święto - Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian
http://www.kresy.pl/wydarzenia,polska?z ... -kresowian

PiS obiecuje: Ludobójstwo Wołyńskie i sprawy polskiej mniejszości nie będą podlegać żadnej dyskusji

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka ... j-dyskusji

Szef ukraińskiego parlamentu chce zawieszenia dyskusji o ludobójstwie na Wołyniu. Polski poseł – uhonorowania największego ukraińskiego polonofoba
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... polonofoba

Stanisław Srokowski oskarża PiS o przekręt w sprawie kresowego ludobójstwa
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spolecze ... udobojstwa

Komu przeszkadza pamięć o Kresach i polska tożsamość narodowa ?
http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka ... c-narodowa

401


28 Maj 2016 05:02
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4768
Post Re: Zbrodniczosc OUN-UPA
PiS odpowiada Ukraińcom w sprawie Wołynia
publikacja: 20.06.2016 aktualizacja: 20.06.2016, 16:25

foto: Ośrodek Karta
„Problemem jest dzisiejszy ukraiński stosunek do sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach II wojny światowej” – pisze w specjalnym liście ponad dwustu parlamentarzystów PiS. To odpowiedź na apel, który na początku czerwca ogłosiło dwunastu ukraińskich polityków, duchownych i intelektualistów, w tym dwaj byli prezydenci.

PiS ma problem z Wołyniem
Na początku czerwca wpływowi Ukraińcy napisali, że „tragedie przeszłości wymagają pokuty. Ale wykorzystywanie wspólnego bólu do politycznych rozrachunków doprowadzi do niekończących się oskarżeń. Krzywda jest bowiem zawsze obustronna - i wobec mogił, i wobec pamięci, i wobec przyszłości". Przestrzegli też przed „mową nienawiści" i wezwali polskie władze państwowe i parlamentarzystów, „aby nie przyjmowali jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych, które nie ukoją bólu, lecz jedynie przysporzą korzyści naszym wspólnym wrogom".
Choć w apelu nie padła nazwa „zbrodnia wołyńska", jego kontekst był jasny. Z listu wynikało, że Ukraińcy chcieliby, aby Polska wstrzymała się z głośnym upamiętnieniem rocznicy krwawej niedzieli. 11 lipca 1943 roku oddziały OUN-B i UPA przypuściły wtedy szturm na około stu polskich miejscowości. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, w której zginęło kilkadziesiąt tysięcy Polaków.
Problem w tym, że jednocześnie Ukraińskie władze budują nową politykę historyczną swojego państwa, odwołując się do inspiratorów rzezi na Wołyniu. Niedawno zapadła decyzja o nazwaniu głównych ulic w Kijowie imionami Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.
Na ten problem zwracają uwagę parlamentarzyści PiS w odpowiedzi, do której dotarł portal rp.pl. Dziś w Kijowie zaprezentuje ją Michał Dworczyk, współautor listu i przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej. – Jeśli wyrośnie nam pokolenie młodych Ukraińców, którzy będą uważali zbrodniarzy za bohaterów, powstaną między naszymi narodami mury, które uniemożliwią porozumienie i zrozumienie między Polakami i Ukraińcami – mówi rp.pl Michał Dworczyk. – Oczywiście uznajemy, że Ukraina ma prawo do wewnętrznej polityki, jednak jako politycy, którym zależy na dobrych relacjach z Ukrainą, czujemy się zobowiązani do wypowiedzenia naszych obaw – dodaje.
W swojej odpowiedzi politycy PiS zwracają uwagę m.in. na fakt, że „w Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej". Dodają, że „Ukraina potrzebuje swojej historii i swoich bohaterów, ale dla przyszłości nie jest obojętne, jaką przeszłość wybieracie". Politycy PiS zapowiadają też, że w najbliższych dniach Sejm upamiętni ofiary ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i na byłych terenach południowowschodnich województw II RP.
Niżej prezentujemy całą treść listu:
Drodzy ukraińscy Przyjaciele,
dziękujemy za słowa skierowane również do nas – polskich parlamentarzystów. Dziękujemy za deklaracje przyjaźni i wspólnoty celów w przyszłości. Chcemy jednoznacznie rozwiać obawy wyrażone w Waszym liście. W pełni uznajemy nie tylko wartość obecnej ukraińskiej państwowości, ale też odrębnej ukraińskiej myśli i czynu niepodległościowego. Uznajemy za słuszną i zrozumiałą wielowiekową walkę Ukraińców o prawo do swobodnego rozwoju kulturalnego i państwowego. Niepowodzenia Ukrainy, ale też i Polski, w zmaganiach o niepodległość miały dramatyczne konsekwencje nie tylko dla obu naszych narodów, ale też dla całej Europy.
Różnica między nami dotyczy jednak nie przeszłości, lecz współczesnej polityki pamięci historycznej. Problemem jest dzisiejszy ukraiński stosunek do sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach II wojny światowej. W Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej. Boli wybór pamięci historycznej, w której otwarta deklaracja sympatii do Polski idzie w parze z gloryfikacją tych, którzy mają na rękach krew naszych rodaków – bezbronnych kobiet i dzieci. Nie możemy zaakceptować nazywania zaplanowanej i zrealizowanej w okrutny sposób akcji przeciw ludności cywilnej mianem polsko-ukraińskiej wojny.
Widzimy heroizm walki z narzuconą po wojnie sowiecką władzą, ale nie rozumiemy, dlaczego korzeni tej walki należy szukać w działaniach skierowanych przeciw niewinnym kobietom i dzieciom. Rozumiemy, że Ukraina potrzebuje swojej historii i swoich bohaterów, ale dla przyszłości nie jest obojętne, jaką przeszłość wybieracie. Na prawdziwy dialog w tej sprawie nigdy nie było, nie ma i nie będzie dobrej pory. Wielu przyjaciół Ukrainy milczało na ten temat, bo liczyliśmy, i liczymy wciąż, że wzajemna sympatia doprowadzi do przełomu i w tej kwestii. Niech wyrażony w tych dniach nasz głos w tej sprawie stanie się elementem niezbędnej refleksji. Z głębokim szacunkiem i zrozumieniem traktujemy słowa Waszych przeprosin, wierzymy w ich szczerość, czując, że nie są dla Was łatwe.
W najbliższych dniach polski Sejm upamiętni ofiary ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i na byłych terenach południowowschodnich województw II RP. Pragniemy wyraźnie podkreślić, rozwiewając Wasze obawy wyrażone w liście, że nie jest to rodzaj „niewyważonej deklaracji politycznej", ale wyłącznie sprawiedliwy hołd oddany pomordowanym. Apelujemy do Was również o zgodę i pomoc w spełnieniu chrześcijańskiego obowiązku, jakim jest postawienie krzyża na mogile każdej cywilnej ofiary, niezależnie od jej narodowości, zarówno na ternie Ukrainy, jak również Polski, gdzie znajdują się groby niewinnie pomordowanych Polaków i Ukraińców. Fundamenty europejskiej cywilizacji, do której należą oba nasze narody, opierają się na wartościach chrześcijańskich, które z pamięci o ofiarach czynią powinność etyczną.
Nie możemy akceptować ideologii i działań, które dopuszczają, w imię nawet najwyższych celów – a do takich bez wątpienia należy walka o niepodległość państwa – mordowanie niewinnej ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci.
Polacy pomagali, pomagają i chcą nadal pomagać Ukraińcom i Ukrainie. To polscy politycy jako pierwsi stanęli obok Ukraińców na Majdanie, jednoznacznie popierając ukraińską rewolucję godności. W dramatycznych dla Ukrainy dniach 2014 roku, kiedy cały świat nie wiedział, w którym miejscu uda się zatrzymać rosyjską agresję, to z Polski – zarówno od władz państwowych, jak i od zwykłych obywateli – wysyłano na Ukrainę pomoc. Robiliśmy to i chcemy robić nadal, bo wiemy, że tak jak w 1920 roku pod Warszawą broniliśmy nie tylko własnej niepodległości, tak dziś pod Szyrokinem czy Piskami ukraińscy żołnierze chronią również Europę.
Dlatego apelujemy do Was o szczery dialog i niepodejmowanie działań mogących w przyszłości wznieść między naszymi narodami mur niezrozumienia i niezgody.
A oto list Ukraińców, do którego odnieśli się parlamentarzyści PiS:
Drodzy Bracia,
Zbliżają się dni, w których wspominać będziemy poległych synów i córki naszych narodów.
W historii wzajemnych stosunków Ukraińców i Polaków wiele jest przykładów braterstwa, ale i nie brakuje krwawych wstrząsów. Wśród nich szczególnie bolesnym – tak dla Ukrainy jak i Polski – pozostaje Tragedia Wołyńska oraz inne polsko-ukraińskie konflikty z lat II Wojny Światowej, w następstwie których śmierć poniosło tysiące niewinnych naszych braci i sióstr.
Zabójstwo niewinnych ludzi nie znajduje żadnego usprawiedliwienia.
Prosimy zatem o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy – oto główne przesłanie naszego listu.
Prosimy o wybaczenie, ale w równej mierze i my wybaczamy krzywdy i zbrodnie, jakie popełniono wobec nas, Ukraińców. To jedyna formuła duchowa, jaka powinna stanowić motyw przewodni w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i pojednania.
Zabójstwa, tortury, narodowy i religijny ucisk, wyzysk socjalny i deportacje – są to pojęcia tak dobrze znane obu naszym narodom. Znamy je i pamiętamy.
Dotąd, dopóki żyją nasze narody, dotąd i będą nas boleć tamte historyczne rany. Lecz nasze narody będą żyć tylko wtedy, gdy na przekór tamtej przeszłości, nauczymy się odnosić do siebie z szacunkiem, jak równi sobie pobratymcy.
Największym złem w naszych wzajemnych relacjach była nierówność, jaka wynikała z braku ukraińskiej państwowości. Z nieuchronną przy tym konsekwencją każda katastrofa ukraińskiej państwowości prowadziła zawsze do ruiny i upadku państwowości polskiej. Ta tragiczna prawidłowość stanowi swoisty aksjomat w naszych wzajemnych ukraińsko-polskich stosunkach.
Państwo ukraińskie musi dopiero w pełni określić swoją najwłaściwszą i najbardziej godną postawę w odniesieniu do tamtych doświadczeń z przeszłości, do ich przyczyn i do własnej odpowiedzialności za to, co było i za to, co będzie.
W polskiej świadomości powinno zaś nastąpić pełne uznanie specyfiki ukraińskiej tradycji narodowej, z jej sprawiedliwą i zasługującą na powagę i szacunek walką o w pełni niezależną, suwerenną państwowość. Zaakceptujmy siebie wreszcie nawzajem – i myślą i sercem. Sprawmy wreszcie, aby najważniejszym pomnikiem wystawionym naszym narodom nie były owe lokalne panteony, lecz gest wyciągniętej do siebie ręki.
Obecna wojna Rosji przeciwko Ukrainie jeszcze bardziej związała nasze narody. Wojując przeciw Ukrainie, Moskwa prowadzi agresję również przeciwko Polsce i całemu wolnemu światu.
Dziś podkreślamy to ze szczególną mocą, aby uczulić polityków obu państw przeciwko mowie nienawiści i okazywaniu wzajemnej wrogości, co może podkopać ten nasz chrześcijański imperatyw wybaczenia i porozumienia. Istnieje oczywiście potrzeba ukazywania tamtej tragicznej przeszłości, natomiast wykorzystywanie wspólnego bólu dla politycznych rozrachunków doprowadzi jedynie do niekończących się wzajemnych oskarżeń. Krzywda, zło powracać będą zawsze i zawsze obrócą się przeciwko mogiłom, przeciwko pamięci i przeciwko naszej przyszłości
Wzywamy naszych sojuszników, polskie przywództwo państwowe i parlamentarzystów, o powstrzymanie się od jakichkolwiek nierozważnych politycznych deklaracji i uchwał, które przecież i tak bólu nie złagodzą, a jedynie umożliwią naszym wspólnym wrogom wykorzystanie tego przeciwko Polsce i Ukrainie. Nie miejmy złudzeń: owo wrogie piętno odciśnie się w równej mierze na obu naszych wspólnotach.
Pamiętajmy również, że Kijów i Warszawa – to strategiczna wschodnia flanka oporu dla całej Europy. Musimy sobie uświadomić, że przykład naszego wzajemnego porozumienia może stać się wzorem dla całej przestrzeni europejskiej.
W przeddzień imprez związanych z upamiętnianiem naszych historycznych dramatów, które rozpoczną się w lipcu w obu państwach, wzywamy do powrotu do tradycji wspólnych odezw parlamentarnych, które nie będą nas dzielić a łączyć – w duchu pokajania się i przebaczania. Kierując się braterstwem, wzywamy do ustanowienia wspólnego dnia pamięci ofiar naszej przeszłości w poczuciu wiary, że zło nigdy już nie powróci.
Wieczna i godna pamięć o naszych dokonaniach zależy również od pełnego i mądrego porozumienia między nami – osiągniętego trwale i na zawsze.
Wierzymy, że nasz głos zostanie usłyszany w polskim społeczeństwie.

Sine qua non - To antropologia Ukraińców bez której nie można definiować Ukrainy.
Jeśli uznamy że są to potomkowie żydowskich koczowników to dalsza dyskusja jest zbyteczna.
Człowiek nie tnie piłą dzieci i nie rozpruwa brzuchów kobiet w ciąży.- azjatyckiego szczura nie można nazywać Człowiekiem.,
Poczytajcie zanim podejmiecie polemikę.
Żydzi chazarscy, żydzi wschodnioeuropejscy, żydzi ruscy – wyznawcy judaizmu rabinicznego mieszkający początkowo w państwie Chazarów, od IX-X wieku obecni na Rusi Kijowskiej, a od XII wieku osiedlający się na stałe także w granicach Litwy i Polski.

Spis treści [ukryj]
1 W Chazarii
2 Na Rusi Kijowskiej
3 Na Litwie
4 Na ziemiach polskich
5 Przypisy
W Chazarii[edytuj]
Od VII wieku liczni zbiegowie żydowscy z niedalekiego perskiego imperium Sasanidów oraz Bizancjum osiedlali się na południu Chazarii, głównie na Krymie,Półwyspie Tamańskim i Kaukazie, mieszając się z tubylcami, co powodowało stopniowe zapominanie dawnych praw i obyczajów. W VIII wieku pozostało z nich jedynie obrzezanie oraz świętowanie soboty. Ponadto przez to państwo przechodziły ważne szlaki handlowe, po których poruszali się żydowscy kupcy, korzystający z szerokiej sieci współwyznawców osiedlonych na ich trasie w Europie. Okoliczności i społeczny zasięg judaizacji Kaganatu Chazarskiego są zagadkowe i dość zawikłane. Pierwszy etap konwersji odbył się w latach 786-809, za panowania Bulana. Początkowo objął tylko warstwę przywódczą z otoczeniem kagana, podobnie jak w innych państwach na podobnym poziomie rozwoju społeczno-politycznego, np. na Morawach (833), w Bułgarii (866), w Polsce(966), na Węgrzech (973) czy Rusi (988). Było to wydarzenie wielkiej wagi, ze względu na to, że w historii nie odbyło się nigdy wcześniej wprowadzenie religii jako państwowej w kraju tak wielkim i znaczącym w Europie, jeżeli była dyskredytowana i prześladowana w sąsiednich państwach. Drugi etap przypada na lata 900-920, kiedy w procesie centralizacji państwa, organizowania nowego systemu rządów i instytucjonalizowania religii, została ona wprowadzona przymusowo i spowodowała bunt prowincjonalnych władców (kaganat był federacją wielu plemion) oraz przedstawicieli innych wyznań: pogan, muzułmanów i chrześcijan. W latach 20. X w. rozgorzała okrutna wojna domowa, która pomimo tego, że została wygrana przez kagana i skończyła się utwierdzeniem nowych porządków, była początkiem końca tego kraju. Niedobitki siedmiu plemion zbuntowanej części ludności chazarskiej (tzw. Kabarowie, Chabarowie lub Kozarowie) uszła do koczujących w granicach państwa chazarskiego Madziarów, a na północy rozpoczynała się ekspansja Rusinów[1][2][3][4].

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Natropologia tzw. władz Ukrainy to prosta linia z Sorosem i innymi szczurami azjatyckimi w prostej linii od Diabła ( Nowy testament,- Jana, rozdział 8,werset 44)

Porównajcie Sorosa, Poroszenkę i innych animatorów polityki ukraińskiej z obrazami Diabła w Kościołach a odpowiedź przyjdzie sama.

Czytajcie i pogłębiajcie wiedzę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Żydzi chazarscy pojawili się w trakcie procesu powstawania Rusi na ziemiach Słowian wschodnich w roku 885, w wyniku oderwania przez księcia Olega Mądrego części ziem Kaganatu Chazarskiego: Polan kijowskich, Wiatyczów, Siewierzan, Radymiczów i Krywiczów. Jego następca Igor Rurykowicz przyłączył plemiona Tywerców i Uliczów, a jego syn Światosław I w 965 roku ostatecznie rozbił Chazarów i zburzył ich stolicę rozciągając swoje panowanie aż nad Morze Azowskie. Na zajętych terytoriach istniało stałe osadnictwo żydów chazarskich i Rusini, zajmując dany rejon, przejmowali je pod swoje panowanie[5][6].

Żydzi chazarscy byli później obecni na terenie całej Rusi. Według Nestora[4], przed przyjęciem chrześcijaństwa przez Włodzimierza Wielkiego w 988 roku usiłowali namówić go na przyjęcie judaizmu jako religii państwowej. Wielki książę Światopełk sprzyjając rozwojowi kupiectwa, brał pod swoją opiekę chazarskich żydów przybywających z Krymu. W roku 1113 lub 1124 odbyły się pierwsze pogromy żydów w Kijowie, a w 1158 zostali z niego wygnani przez Włodzimierza Monomacha, za nadużycia przy lichwie. Podbój Rusi przez Mongołów zmusił do emigracji część ruskich żydów do Halicza, na tereny dzisiejszej Białorusi i Litwy[7]. Za czasów panowania mongolskiego, a później tatarskiego w XIII–XV wieku zajmowali się nie tylko lichwą i handlem, ale także zbieraniem podatków. Ślady ich migracji z Rusi do Polski i na Litwę możemy prześledzić patrząc na wędrówki karaimów zwanych też karaitami[8][9][10][11][12].

Podpis tureckim pismem runicznym na Liście Kijowskim.
Posługiwali się językiem chazarskim równocześnie z hebrajskim, czego dowodem jest odnaleziony w 1962 roku w genizie kairskiej, tzw. List Kijowski lub List Golbena (od nazwiska profesora Uniwersytetu w Chicago – Normana Golba), opublikowany w 1982 roku. To pergaminowe pismo rekomendacyjne, napisane po hebrajsku przez zwierzchników gminy żydowskiej w Kijowie, zostało oznaczone lub podpisane chazarskimi runami oznaczającymi słowo przeczytałem lub czytałem (hoqurüm). Hipotetyczne imiona żydów podpisujących po hebrajsku dokument to: Gostata (GWSTT), Kyabar (KYBR), Manas, Manar i Kofin uważane są przez część naukowców za chazarskie w sensie językowym. Większość uczonych datuje jego napisanie na około 930 rok. Jest to jedyny istniejący zabytek piśmiennictwa chazarskiego, a jednocześnie dowód dość szerokiego zasięgu judaizmu wśród Chazarów. Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy chazarscy żydzi to sturczeni Żydzi, czy też zjudaizowani Turcy[1][2].

_________________
adm


01 Lip 2016 14:03
Profil
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 34 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.