Obecny czas: 27 Maj 2018 01:17


Regulamin forum


Forum powinno służyć Polakom do zrozumienia sytuacji w jakiej się znalazła ich Ojczyzna.
Pisanie jest możliwe wyłącznie na prywatną pocztę po uprzednim zarejestrowaniu.
Listy uzupelniające wiedze na temat suwerenności Polski, zostaną umieszczone na forum pod haslem " z prywatnej poczty "



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 176 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna
 Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie 
Autor Wiadomość

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Dlaczego Polska padla z koncem XVIII wieku?

Na stronie internetowej "wolna-polska.pl" znajduje sie artykul autorstwa F.Polanowskiego, ktory probuje wyjasnic przyczyny upadku Polski - artykul ukazal sie w styczniu 2012r na stronie "ligaswiata.blogspot.com" i jest dostepny na stronach:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dlacz ... -2-2015-01
http://ligaswiata.blogspot.ca/2012/01/d ... xviii.html

Po przeczytaniu calego artykulu mam mieszane uczucia, poniewaz autor pominal wiele istotnych spraw z historii Polski, a mianowicie:

1. Pominal falszowanie polskich monet ze zlota i srebra przez zydow w mennicach Fryderyka II Hohenzollerna, ktory sfalszowanymi monetami zalewal Polske i za polskie pieniadze wybudowal 200 tysieczna armie zawodowa, ktorej pozniej uzyl do ROZBIOROW POLSKI.

2. Pominal pro-germanska polityke papiezy w wielu okresach dziejow Polski, a w szczegolnosci na poczatku XVIII wieku, kiedy na tronie Polski zasiedli SASI i wraz z ZYDAMI i Rosja, ktora poparla SASOW, parli do oslabienia Polski.

3. Pominal szkodliwe dzialania papiezy, w tym zgode papiezy na ROZBIORY POLSKI - cytat:
"W XVIII w. Rzym nie potepil zadnego z trzech rozbiorów Polski" (na stronie: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=66098) ... a od siebie dodam, ze papieze kolaborowali wowczas z Habsburgami.

4. Robi z "Radia Maryja" (wlasciwie: z "Radia Rydzyk") oraz z kard.S.Wyszynskiego, ktorego nazwal "wielkim mezem stanu", wielkich obroncow Polski i Polakow oraz kreuje ich na wielkie "autorytety", co jest nieprawda, poniewaz w pierwszej kolejnosci omawiane "autorytety" sluzyly interesom KK i Watykanu oraz swoim wlasnym i wielokrotnie wprowadzali Polakow w blad lub milczeli, kiedy trzeba bylo grzemiec - dotyczy to kolaboracji obydwu "autorytetow" z zydostwem i oglupianie Polakow propaganda koscielna oraz "kultem" polskiego zyda Wojtyly-Katza (JP2), ktory byl szczegolnie szkodliwy w czasie swojego pontyfikatu (1978-2005) dla samego KK i Polakow.

Chce takze dodac, ze wielokrotnie natknalem sie na podobne artyluly pisane niby w dobrej wierze, ale pomijajace wiele istotnych faktow z historii Polski, przez co artykul ma zupelnie inna wymowe i w ten sposob oglupia lub usypia Polakow, co ma istotny wplyw na zrozumienie tego co dzieje sie faktycznie w Polsce i na swiecie.

Toronto, Kanada


22 Sty 2015 23:09
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
ANDRZEJ FRYCZ MODRZEWSKI (1503 - 1572) - O NAPRAWIE RZECZPOSPOLITEJ (1551r)

http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/o-poprawie-rzeczypospolitej.html

Krotki zyciorys i tworczosc J.Frycza Modrzewskiego (strony 118-123) w Zarys dziejow literatury polskiej , Lwow 1891r

https://books.google.ca/books?id=nZYvAA ... ki&f=false


"Jakie szkoly taki narod" - prof. Szymon Marycjusz Kocielek (1515 - 1574)

Poznawszy położenie uniwersytetów we Włoszech, w swoim traktacie pedagogicznym (O szkołach, czyli akademiach, ksiąg dwoje - De scholis seu academiis libri duo, Kraków 1551r) szeroko rozwija pogląd o pożytku i doniosłości wychowania szkolnego oraz przedstawia środki, jakimi by można – jego zdaniem – zaradzić upadkowi znaczenia szkół w Rzeczypospolitej. Marycjusz, który szczególnie cenił sobie pracę z młodzieżą ubolewał nad deprecjacją stanu nauczycielskiego w Polsce i znalazłszy sobie mecenasa porzucił praktykę pedagogiczną, a poświęcił się teorii. Odpowiedzialnością za upadek szkół obarcza nie nauczycieli, ale odpowiednie władze (uwidacznia się to np. w apelu skierowanym do scholastyków, proboszczów i rajców).

Krotki zyciorys i osiagniecia prof.S.Kocielka-Marycjusza na str 154-159 w Historia literatury polskiej , Warszawa 1861r

https://books.google.ca/books?id=fN9bAA ... ki&f=false

oraz w Zarys dziejow literatury polskiej , Lwow 1891r - str 124

https://books.google.ca/books?id=nZYvAA ... ki&f=false


Ksiazka pamiatkowa w trzysetna rocznice zalozenia gimnazjum Sw. Anny w Krakowie, Krakow 1888r

dr Jan Leniek (1857 - ?)

Jan Sobieski - przyszly krol Polski i jego brat Marek Sobieski (starszy od Jana o 1 rok) byli uczniami gimnazjum Sw.Anny w latach 1640-1643 (informacja jest na stronie 180)

https://books.google.ca/books?id=cwg0AQ ... ki&f=false


DZIEJE POROZBIOROWE NARODU POLSKIEGO - Tom 2 czesc 1 , Warszawa 1904r

prof. dr August Sokolowski (1846 - 1921)

http://kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=77134

HISTORYCZNE PAMIATKI ZNAMIENITYCH RODZIN I OSOB DAWNEJ POLSKI - Tom 1 , Warszawa 1858r

Tomasz Swięcki (1774 - 1837) - prawnik i historyk

https://books.google.ca/books?id=NXofAA ... ek&f=false

Kolejne ksiazki historyczne T.Swięckiego znajduja sie w bibliotece cyfrowej na stronie:
http://fbc.pionier.net.pl/owoc/results? ... 3C394933-1

Toronto, Kanada


24 Sty 2015 07:51
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
SOCJALIZM I ZYDOSTWO - Emil Kloth

OSTRZEZENIE DLA POLAKOW !

PRZEDMOWA DO POLSKIEGO WYDANIA

Glówna wartoscia niepospolicie ciekawej broszury Emila Klotha o socjaldemokracji i zydostwie jest jaskrawe zobrazowanie ponurej rzeczywistosci: systematycznego opanowania panstwa i narodu niemieckiego przez Zydów, pomimo to, ze stanowia oni w Niemczech znikoma mniejszosc zaledwie jednego procentu ludnosci.
Autor, jak widac z jego sposobu mówienia i z jego pogladu na zycie narodowe, sam gruntownie przezarty trucizna mysli zydowskiej, z zuchwala niemal otwartoscia wykazuje zaleznosc socjaldemokracji niemieckiej od Zydów, calego procesu rewolucji niemieckiej, prasy, literatury, teatru i wszystkich dziedzin zycia narodowego.
Fakt, ze nawet w szeregach socjaldemokracji, tego taranu zydowskiego do rozbijania spoleczenstw aryjskich, juz o tyle dojrzala swiadomosc haniebnej roli zydowskich pacholków, ze mozliwa sie stala niniejsza broszura , ten fakt jest nader znamienny, a dla nas Polaków, szczególnie wazny.
Warto tez gruntownie poznac z tego bezposredniego zródla stan zaleznosci od Zydów narodu i panstwa niemieckiego, warto sie nad ta szczególowa analiza wstrzasajacego zjawiska zastanowic, bo stosunek wzajemny do siebie dwóch naszych nieprzejednanych wrogów: Niemców i Zydów ma dla bezpieczenstwa i losów Polski pierwszorzedne znaczenie.
Z rozwazan autora na szczególna uwage zasluguje jego paralela miedzy historja obu narodów: zydowskiego i niemieckiego, z której wyprowadza ich dziwne pokrewienstwo duchowe. Jakas wewnetrzna wiez miedzy obu narodami odczuwalismy zawsze i do cech podobienstw miedzy niemi moglibysmy z wlasnej obserwacji dodac jeszcze niejedna: i jedni i drudzy dumni i do bezczelnosci aroganccy w szczesciu, sa wstretnie unizeni i podli w niepowodzeniu; i jedni i drudzy gardza slabymi, nie znaja litosci, uwazaja sie za nadludzi od Boga wybranych dla panowania nad innymi; nie maja nigdy trafnego odczucia psychologji ludzkiej, stad brak u nich poczucia miary, roztropnego umiarkowania i trafnosci przewidywania w polityce.
Ale po raz pierwszy z ust Niemca slyszymy analize glebszych przyczyn tych podobienstw, stwierdzenie analogji dziejów, które tez tlumaczy powstanie zargonu jako skutku, a nie jako przyczyny zblizenia duchowego Zydów z Niemcami.
Przy czytaniu cennego studjum Klotha polityk musi sobie zadac pytanie: czy takie stwierdzenie zdrady zydowskiej wzgledem Niemiec, ustalenie stanowczo wrogiej narodowi niemieckiemu polityki zydostwa, które i my uwazamy za swego wroga nieprzejednanego nie otworzyloby jakiejs perspektywy porozumienia miedzy obu aryjskiemi i chrzescijanskiemi narodami przeciw Zydom?
Niestety, autor niemiecki z jednej strony nie widzi calej rzeczywistosci, z drugiej nie ma odwagi wypowiedzenia do konca wszystkich wniosków, jakie sie z jego spostrzezen wysnuwaja. Nie widzi on mianowicie, obok „zdrady" zydowskiej, tego faktu, ze Zydzi byli najcenniejszem narzedziem Niemiec przy wojennej okupacji Polski i w wielu, bardzo wielu wypadkach od ich pomocy zalezalo cale powodzenie narodu niemieckiego w wojnie. I nie widzi dalej, ze wlasnie moze ta „zdrada" zydowska byla jedynym sposobem ocalenia Niemiec przed calkowitem zdruzgotaniem pod sprawiedliwa reka zwycieskich sasiadów, bo okupila u zaleznego od Zydów Wilsona i reprezentowanej przezen Ameryki litosc nad pokonanymi, rodzac w otoczeniu LIoyd George'a i w calym swiecie anglosaksonskim wyrachowanie na spekulacje niemiecka, kleska dla wspólnego ograbienia Francji, Belgii, Wloch i Polski z owoców zwyciestwa.
Dotad tylko ta „zdrada" zydowska pozwala Niemcom bezkarnie drwic z podpisanego pokoju i zarabiac na klesce z iscie zydowska obojetnoscia na okazywana im pogarde swiata. Tego autor nie widzi. I dlatego moze tez nie ma odwagi wyprowadzenia ostatecznych wniosków i z tej czesci rzeczywistosci, która tak jaskrawo analizuje: ze mianowicie caly socjalizm jest lajdackiem oszustwem zydowskiem, którego od Zydów oczyscic i oddzielic nie mozna, jakby tego pragnal, ale którego trzeba sie wyrzec i wy-przec, stojac twardo na chrzescijanskim gruncie narodu aryjskiego, który chce sie wyzwolic z przemocy zydowskiej, odrzucajac takze te polityke lupiezców i zbrodniarzy, która tylko zydowska trucizna chrzescijanskiemu narodowi zaszczepic byla zdolna.
A moze wlasnie w tem przejawia sie to szczególne pokrewienstwo duszy zydowskiej i niemieckiej?

W kazdym razie, polski czytelnik z subtelnej i smialej analizy choroby wrogiego narodu niemieckiego, trutego do czasu podstepnie, a dzis jawnie, przez jeden procent Zydów powinien wysnuc powazne ostrzezenie dla swego narodu, który próbuje zatruc i zamordowac potworny rak zydowski, zajmujacy az 11% ludnosci panstwa, odmawiajacy reszcie prawa gospodarzy we wlasnym domu.
Groza polskiej rzeczywistosci w porównaniu do rzeczywistosci niemieckiej jest tak straszna, ze powinna wszystkim otworzyc oczy i naszej nieublaganej walce z zydostwem dodac bodzca i skutecznosci.


Drozdowo, d. 7 marca 1923 r.

Ksiadz Doktor Kazimierz Lutoslawski.


WSTEP

Nedza i hanba naszego narodu niemieckiego zmusily mie do zajecia sie kwestja zydowska. Istnieje ona i jej istnieniu niepodobna przeczyc.
Kto chce ja pominac lekcewazeniem, ten nie jest politykiem. Nie rozstrzygnie sie jej, przeczac jej istnieniu i pietnujac antysemityzm, jako „hanbe naszego wieku".
Wielki i zgubny jest wplyw, który zydostwo wywarlo i dotad wywiera na socjalna demokracje. Ten fakt rzuca sie w oczy kazdemu, kto przygladal sie bezstronnie wypadkom i osobom dzialajacym w zyciu publicznem ostatnich dziesiecioleci, szczególnie od 1914 r., jako uwazny badacz i wspólpracownik przy warsztacie naszych czasów.
Juz w swojej, tym samym nakladem wydanej pracy: „Refleksje czlonka socjalistycznego zwiazku zawodowego nad polityka socjalnej demokracji", chcac uwzglednic jedna z wazniejszych stron polityki socjalno-demokratycznej, bylem zmuszony omówic w osobnym rozdziale „wplywy Zydów i cudzoziemców posród socjalnej demokracji".
Z tego wyniklo zyczenie mego wydawcy, abym opracowal w osobnej broszurze temat: „Socjalna demokracja i zydostwo".
Czynie temu zadaniu zadosc w niniejszej broszurze i pragnalbym, aby sklonila niejednego z moich dawnych towarzyszy partyjnych do zastanowienia sie nad ta kwestja i dokladnego jej przemyslenia.

Neukölln, koniec stycznia 1920 r.

Emil Kloth.

Calosc dostepna na stronie:
http://rcin.org.pl/dlibra/doccontent?id ... NIER%20DLF


INFORMACJA O KSIEDZU DOKTORZE KAZIMIERZU LUTOSLAWSKIM

Kazimierz Lutosławski pseudonim Jan Zawada (1880-1924), ksiądz, jeden z czołowych działaczy Narodowej Demokracji, działacz harcerski, poseł na sejm RP. Urodzony w Drozdowie pod Łomżą, w rodzinie ziemiańskiej.
Piąty syn Franciszka i Pauliny ze Szczygielskich. Po ukończeniu szkoły średniej w Rydze wyjechał na studia lekarskie do Niemiec i Szwajcarii uzyskując w 1903 r. w Zurychu doktorat medycyny. W czasie studiów w Zurychu przyjęty został do Związku Młodzieży Polskiej (Zet) i z jego ramienia był jednym z czołowych działaczy Zjednoczenia i towarzystw polskiej młodzieży za granicą.

W 1903 r. pełnił obowiązki sekretarza centrali Zjednoczenia. Uczestniczył w kilku zjazdach Zjednoczenia, a po ukończeniu studiów został przyjęty do Ligi Narodowej, wiążąc się na stałe z Narodową Demokracją (ND). Z czasem stał się bliskim współpracownikiem Romana Dmowskiego.
Po roku 1903 udał się do Anglii dla pogłębienia wiedzy lekarskiej, koncentrując swe zainteresowania na działalności profilaktycznej.

W r. 1906 powrócił do kraju, gdzie z pomocą Witolda Czartoryskiego i ks. Jana Gralewskiego zorganizował szkoły: w Szymanowie pod Warszawą, a następnie w Starej Wsi, w ordynacji Maurycego Zamoyskiego. W Szkole tej pod nazwą „Ognisko”, próbował wykorzystać obserwacje szkoły angielskiej, kładąc duży nacisk na ćwiczenia fizyczne i gry ruchowe. Zaczął też uprawiać działalność publicystyczną na łamach czasopism endeckich (jak np. „Goniec Poranny i Wieczorny”).

W r. 1909 udał się ponownie do Szwajcarii, do Fryburga, gdzie uczęszczał do seminarium duchownego. W r. 1912 uzyskał święcenia kapłańskie, a w 1914 doktorat teologii.

Po ukończeniu seminarium duchownego był prefektem w szkołach warszawskich oraz organizatorem harcerstwa. W r. 1912 został członkiem Naczelnej Komendy Harcerskiej na Królestwo i t. r., wspólnie z Tadeuszem Strumiłłą, organizował harcerstwo w zaborze pruskim.
Kształtowaniu oblicza młodego pokolenia, a przede wszystkim harcerstwa poświęcił od tej pory znaczną część swoich publikacji.
Kazimierz Lutosławski, jako jeden z głównych ideologów ruchu odcisnął specyficzne piętno, charakterystyczne tylko dla polskiego skautingu. Tworzyły go: idealizm, poświęcenie, służba narodowi połączona z atmosferą zabawy, ćwiczeń fizycznych i koleżeństwa.
Był pierwszym kapelanem harcerstwa, co w połączeniu z zaangażowaniem i osobistą przyjaźnią z większością instruktorów sprawiło, że zasięg jego oddziaływania był bardzo duży.

Po wybuchu wojny (I-szej wojny swiatowej - dopisek 401) przebywał w Warszawie, gdzie od września nadal pracował jako prefekt wytwarzając wokół siebie atmosferę pełną zaufania, pogody ducha, a nawet humoru, co znakomicie wpływało na otoczenie i ułatwiało mu kształtowanie młodych charakterów ...

Lata 1915-1918 spędził w Rosji, gdzie wraz z braćmi Marianem, Janem, Józefem oraz mężem bratanicy – Mieczysławem Niklewiczem niósł pomoc uchodźcom organizując im dach nad głową, utrzymanie, a nawet szkołę ...

Oprócz działalności duszpasterskiej, pedagoga i działacza skautowego, za pośrednictwem brata Mariana i Józefa został wciągnięty do bezpośredniej działalności politycznej. Po aresztowaniu, a potem rozstrzelaniu braci Mariana i Józefa we wrześniu 1918 r. wrócił do Warszawy. Podjął pracę jako prefekt szkoły, nadal dążąc do stworzenia modelu nowoczesnego Polaka; świadomego swych praw i związanego z narodem, któremu służy ze wszystkich sił.
Po zjeździe organizacji harcerskiej w dniach 1-2 listopada 1918 r. ks. Lutosławski, silnie związany z Narodową Demokracją, odsuwa się od pracy harcerskiej rozpoczynając działalność polityczną.
Został wybrany w latach 1919 i 1922 do Sejmu Ustawodawczego jako poseł ziem Mazowiecko-Podlaskich. Brał udział w pracach wielu komisji, był autorem wielu wniosków i współautorem wielu ustaw. Był głównym autorem wstępu do konstytucji marcowej w 1921 r., roty przysięgi prezydenta i ślubowania poselskiego.

W roku 1920 został kapelanem wojskowym garnizonu warszawskiego.

Umarł w dniu 5 stycznia 1924 r. na skutek zakażenia szkarlatyną, którą zaraził się podczas pełnienia posługi kapłańskiej. Śmierć przerwała prawie nagle życie pełne wytężonego ruchu i nieprzerwanego zmagania się z przeciwnościami na drodze śmiało stawianych ideałów moralnych i społeczno-narodowych. Ciało zmarłego pochowano na cmentarzu parafialnym w rodzinnym Drozdowie, w krypcie Lutosławskich. W uznaniu dokonań odznaczono ks. Kazimierza Krzyżem Walecznych i Odznaką Wdzięczności oraz Pośmiertnie honorowym tytułem Harcerza Rzeczpospolitej.

Żyjąca opodal Drozdowa w Korzenistem, w tych jakże trudnych dla Polaków czasach, Józefa Kisielnicka uczestniczyła w uroczystościach pogrzebowych. W swych Pamiętnikach zawarła głęboką refleksję na temat tego wydarzenia oraz osoby ks. Kazimierza Lutosławskiego.

„Przebył piekło bolszewii rosyjskiej – wrócił; tam już „nowym Skargą” go nazywano. Wymowny, płomienny, nie paktujący ze złem, duch katolicki, serce polskie; ideałem tych dwóch światów bliźniaczych żył, oddychał, działał, pomagał, prowadził; tej idei służył bez wytchnienia; rycerz ducha bez skazy, bez zarzutu. Piekło nazywało go fanatykiem – a ludzie małego, karłowego ducha, też fanatykiem nazywali. Skargę, Kordeckiego, księdza Marka i tylu innych, karły nazwaliby też fanatykami.

Kto u nas odwagę mozolną głosi słowo prawdy nazywa się egzaltowanym i fanatykiem. Nie ma księdza Kazimierza. Kto go zastąpi?
Absolutnie nie ma takiego, kto by go zastąpił.
(...) uleciał duch z najwyższych duchów ludzkich; płomienny, ogarniający sercem i umysłem wszystko co serce ludzkie i umysł ludzi ogarnąć jest w stanie. Nauki, księgi świata, przyrody i świata teologii wyrobiły mózg jego, o ile to się da wyrobić w życiu pojedynczego człowieka; co ludzkie a wielkie i piękne, wszystko znane mu było. A w życiu prywatnym prosty, miły serdeczny, ujmujący. Ślicznie nam śpiewał stare rituruelki francuskie i polskie pieśni patriotyczne, rozmawiał, gdyż dziś ludzie tak zapomnieli „rozmawiać” poważnie – monologują; mniej poważni „gadają” – a rozmowa zanika.

W każdym słowie jego była mądrość, a na dnie troska o dobro Wiary i Polski i polskiej młodzieży, którą tak kochał.

Opracował: Marcin Rydzewski (Muzeum Przyrody w Drozdowie)

http://www.powiatlomzynski.pl/index.php?wiad=694


RODZINA LUTOSLAWSKICH

Lutosławscy pojawili się w Drozdowie u schyłku XVIII wieku. Córka Wojciecha Burskiego – Antonina, wyszła za mąż w 1786 r. za Franciszka Saryusza- Lutosławskiego herbu Jelita, wywodzącego się z dóbr Zakrzewo w powiecie piotrkowskim. W 1793 r. Franciszek Saryusz zmarł, nie doczekawszy narodzin jedynego potomka – Wincentego. Antonina po kilkuletniej żałobie wyszła ponownie za mąż w 1799 r. za Kazimierza Godlewskiego, wyższego urzędnika państwowego. Z jego inicjatywy doszło do podziału dóbr Drozdowo między Wincentego Lutosławskiego, dziedziczącego tzw. Drozdowo Górne oraz jedynaczkę z drugiego małżeństwa Izabelę Godlewską, dziedziczkę tzw. Drozdowa Dolnego.
Wincenty, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim, niemal całe życie poświęcił pracy w rodzinnym majątku, starając się doprowadzić do jego rozkwitu. Jednakże wydarzenia polityczne oraz zacofany system społeczno-gospodarczy Królestwa Polskiego hamowały te starania. Ze związku małżeńskiego z Józefą Godlewską, zawartego w 1815 r. przyszło na świat kilkoro dzieci, z których czworo doczekało dorosłości: Edward, Zofia, Emilia i Franciszek. Opiekę nad rodzinnym majątkiem Wincenty przekazał w 1855 r. młodszemu synowi Franciszkowi.


Franciszek Dionizy Lutosławski (1830-1891), patriota, uczestnik powstania styczniowego, w organizacji miejscowej odpowiadał za korespondencję zagraniczną. Działalność powstańczą okupił dwukrotnym aresztowaniem przez władze carskie. Solidne wykształcenie rolnicze, zdobyte w Instytucie Agronomicznym w Merymoncie oraz praktyka zawodowa zdobyta w trakcie podróży po Europie Zachodniej, umożliwiły dziedzicowi zrealizować marzenia ojca i w 1866 r. scalił ziemie drozdowskie. Pod jego rządami majątek przeżywał chwile największego rozkwitu. Folwark Lutosławskich w tym czasie obejmował około 2,5 tys. ha powierzchni. W samym Drozdowie rozwinięto przemysł rolno-spożywczy. W miejscowości istniały: krochmalnia, gorzelnia, mleczarnia, wiatrak, młyn parowy, tartak oraz browar, przynoszący największe zyski. Franciszek sprawował wzorowo obowiązki dziedzica i kolatora tutejszej parafii. Z jego inicjatywy oraz przy olbrzymim wkładzie sił i środków w latach 1868-78 wzniesiono dla parafian nowy, murowany kościół wg projektu Witolda Lanciego. Sukces tego jak i wszystkich pozostałych przedsięwzięć ziemianin zawdzięczał zatrudnianym do tych prac najlepszym fachowcom oraz niezwykłej skrupulatności i przezorności.

W 1862 r. Franciszek zawarł związek małżeński z Marią ze Szczygielskich. Z tego związku w latach 1863 i 64 doczekał się dwóch potomków: Wincentego i Stanisława. Niestety w 1869 r. szczęście rodziny zostało nagle przerwane śmiercią Marii. Opieką nad dziećmi zajęła się młodsza siostra Marii, Paulina. W następnym roku Franciszek poślubił ją. Z drugiego małżeństwa wieku dorosłego doczekało czworo chłopców: Marian, Jan, Kazimierz i Józef.
Ojciec pragnąc zagwarantować ukochanym synom szczęście i dobrobyt w życiu, zapewnił im wykształcenie na najlepszych uczelniach zagranicznych. Wiedza, którą młode pokolenie Lutosławskich posiadło nie została zmarnotrawiona. Dzięki niej oraz wartościom wpajanym przez rodziców, synowie Franciszka odegrali ważną rolę w długotrwałym procesie wskrzeszania państwa polskiego.
Wincenty Lutosławski (1863-1954), choć początkowo studiował matematykę i chemię, został profesorem filozofii. Był poliglotą i czynnym publicystą. Zdobył uznanie w świecie za chronologiczne uporządkowanie Dialogów Platona. Wincenty Lutosławski podjął próbę opracowania polskiego narodowego systemu filozoficznego. Nurt ten łączył w sobie cechy platońskiego idealizm z mesjanizmem polskich romantyków. Filozof swoje życie poświęcił idei wychowania narodowego „...doprowadzenia każdej jednostki do maksimum jej rozwoju indywidualnego, a całego narodu do uzyskania cech, które go różnią od innych narodów, a które stanowią jego rację bytu". W tym celu założył organizację wychowawczą Eleuis. Miała ona na celu formowanie niepodległego ducha polskiego. Dążono do tego po przez wstrzemięźliwość od nałogów, uciech cielesnych oraz przez lekturę wieszczów. Po I wojnie światowej zatrudnił się w Biurze Prac Kongresowych na Konferencji Pokojowej w Paryżu. Pisał listy do wielu ważnych osobistości i publikował w wielu językach artykuły broniące sprawy polskiej, a zwłaszcza Gdańska. W okresie międzywojennym krytykował demokratyczne prawo wyborcze: „Szał demokratyczny zagraża upadkiem naszej cywilizacji. Źródłem niekompetencji rządu jest sejm, wybrany przez głosowanie powszechne nieuków, zwiedzionych przez interesownych demagogów". Swoje biografię zawarł w ciekawie napisanej książce pt. „Jeden łatwy żywot".

Stanisław Lutosławski (1864-1937) ukończył w Niemczech studia rolnicze i po śmierci ojca zajmował się administracją rodzinnego majątku w Drozdowie. Był organizatorem i aktywnym członkiem łomżyńskich organizacji ziemiańskich m.in. Łomżyńskiego Towarzystwa Rolniczego. Z jego inicjatywy doszło do powstania w 1906 r. w Łomży Szkoły Handlowej, w której wykładano, za wyjątkiem historii, geografii i języka rosyjskiego, po polsku. W Drozdowie utworzył tzw. ochronkę, gdzie prowadzono nielegalne wówczas nauczanie w języku polskim.
Marian Lutosławski (1871-1918), z wykształcenia inżynier elektrotechniki i budownictwa. Był projektantem i wykonawcą pierwszych na terenie Królestwa Polskiego budowli z zastosowaniem konstrukcji żelbetonowych. To on zaprojektował m.in. konstrukcje żelbetonowe mostu Poniatowskiego w Warszawie, urządzenia prądotwórcze w elektrowni na Powiślu i hotelu Bristol w Warszawie. Obdarzony niezwykłym talentem organizacyjnym współtworzył pierwsze polskie organizacje techniczne. W czasie I wojny światowej pracując w Centralnym Komitecie Obywatelskim w Rosji organizował pomoc uchodźcom polskim. Działał politycznie w Lidze Narodowej i emigracyjnych strukturach związanych z Komitetem Narodowym Polskim, kierowanych przez Romana Dmowskiego. Po wybuchu rewolucji październikowej został aresztowany przez bolszewików. Oskarżony o kontrrewolucję został rozstrzelany 5 września 1918 r. w Moskwie.
Jan Lutosławski (1875-1950), po studiach rolniczych kilka lat praktykował w Drozdowie, a później we własnym majątku Pączkowizna (dzisiejsze Czaplice k. Łomży). W 1909 r. przeniósł się do Warszawy, by tam pracować jako redaktor Gazety Rolniczej. Publicystyce związanej z rolnictwem poświęcił całe życie. Na łamach Gazety Rolniczej zachęcał do podejmowania działalności gospodarczej i przeciwstawiania się ogólnym trendom marazmu. Był obrońcą etosu ziemiańskiego i obszarniczego systemu gospodarowania na wsi. Podczas I wojny światowej administrował polskim gimnazjum CKO w Moskwie. W odrodzonej Polsce w dalszym ciągu zajmował się redagowaniem Gazety Rolniczej, aż do wybuchu II wojny światowej. Po zakończeniu działań wojennych, do śmierci w 1950 r. badał fizjografię Ziem Odzyskanych.

Ks. Kazimierz Lutosławski (1880-1924), absolwent medycyny i teologii. Jego pasją było wychowywanie młodzieży. Pod pseudonimami: druh Szary i ks. Zawada współtworzył pierwsze drużyny harcerskie. Do historii przeszedł jako pomysłodawca przysięgi harcerskiej oraz projektant Krzyża Harcerskiego. W trakcie pierwszej wojny światowej działał wspólnie z braćmi w Centralnym Komitecie Obywatelskim. Po wojnie przez dwie kadencje pełnił funkcję posła w rządzie RP, jako przedstawiciel Narodowej Demokracji. W tym czasie przygotował m.in. tekst preambuły do konstytucji z marca 1921 r. i projekt uchwały zakazującej agitacji bolszewickiej na terenie Polski. Zmarł zaraziwszy się szkarlatyną podczas pełnienia posługi kapłańskiej. Ciało pochowano w krypcie kaplicy rodzinnej na cmentarzu drozdowskim. Od wielu lat w rocznicę jego urodzin, 4 marca, harcerze organizują Zlot Pamięci Druha Szarego w Drozdowie.
Józef Lutosławski (1881-1918) odbył studia rolnicze w Zurychu, a następnie filozoficzne w Berlinie. Początkowo pracował pisując artykuły w czasopiśmie narodowym Myśl Polska. W 1908 r. wrócił do Drozdowa i zajął się prowadzeniem zakładów przemysłowych w rodzinnym majątku. Udzielał się społecznie w łomżyńskich organizacjach ziemiańskich, prowadząc kursy rolnicze z zakresu spółdzielczości. Podczas I wojny światowej pełnił obowiązki szefa CKO w Riazaniu. Działał w emigracyjnych strukturach politycznych, za co został skazany, a następnie rozstrzelany przez bolszewików 5 września 1918 r. Siedząc w sowieckim więzieniu napisał książkę – traktat patriotyczny „Chleb i ojczyzna", którą zadedykował „Tym moim przyjaciołom, których nałóg umysłu wiąże z socjalizmem, a serce już przeszło na łono Ojczyzny".
Józef Lutosławski był ojcem wybitnego kompozytora Witolda Lutosławskiego (1913-1994), który w Drozdowie spędził wczesne lata dzieciństwa.

Zrodlo:
http://www.muzeum-drozdowo.pl/index.php ... -drozdowie

Toronto, Kanada


27 Sty 2015 08:06
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Patriotyzm gospodarczy

Patriotyzm gospodarczy musi się stać fundamentem polityki gospodarczej naszego państwa i fundamentem naszych zachowań społecznych, ekonomicznych i konsumenckich. Od charakteru naszej odpowiedzi na dekolonizację naszej gospodarki zależy przyszłość naszego narodu.
Dziś to właśnie odrodzenie patriotyzmu, także w jego ekonomicznym wymiarze, jest kluczem dla przyszłości naszego kraju.


Przykładem zniszczenia polskiej przedsiębiorczości przez kapitał zagraniczny jest zniszczony polski handel.

Możecie być gospodarzami Polski, albo niewolnikami drugich
- Wincenty Witos

Opublikowane dane komisji Europejskiej dotyczące udziału wynagrodzeń w PKB pokazują, że w Polsce wynoszą one 46% przy średniej unijnej 58%. Ale - co jeszcze istotniejsze - dane te pokazują, że w okresie ostatnich 12 lat ten udział spadł aż o 10%. Dane te, które na polskich publicystach nie zrobiły większego wrażenia i nie poświecono im wiele uwagi, pokazują, nie tylko to co wszyscy wiedzą, że w Polsce zarabia się mało, ale także, że wzrost gospodarczy nie powoduje równomiernego wzrostu płac, a co więcej, że udział płac we wzroście spada. Oznacza to, że Polacy nie korzystają w zadowalającym stopniu z korzyści rozwoju gospodarczego, a korzyści te są przechwytywane przez pracodawców w stopniu, nieporównanie większym i stale wzrastającym, niż w innych krajach unii Europejskiej.

Dane te pokazują przede wszystkim skutki kolonizacji polskiej gospodarki przez kapitał zagraniczny i peryferyjny, czyli właśnie kolonizacyjny model wzrostu gospodarczego, z którego tylko w minimalnym stopniu korzystają polscy pracownicy. Spadający udział płac w PKP, jak i generalnie ich bardzo niski poziom, jest konsekwencją polityki gospodarczej opartej na zastosowaniu w Polsce rozwiązań narzuconych w ramach konsensusu waszyngtońskiego, który w swej istocie polegał na wymuszeniu na państwach wychodzących z komunizmu, sprzedaży kapitałowi dominujących państw zachodnich, po atrakcyjnych dla nabywcy cenach, własnych przedsiębiorstw i udostępnienia im własnych rynków.

Polityka budowy polskiego kapitalizmu w oparciu o przede wszystkim kapitał zagraniczny była wyrazem odziedziczonego po komunizmie głębokiego kompleksu niższości wobec wszystkiego co zachodnie, demoralizacji polskiego społeczeństwa oraz bezmyślności i braku zrozumienia rzeczywistych mechanizmów światowej gospodarki i interesów międzynarodowych korporacji. Nie znaczy to, że kapitał zagraniczny nie powinien być dopuszczony do rozwoju polskiej gospodarki, ale powinien być dopuszczony pod warunkiem realizacji narodowej koncepcji odbudowy gospodarki rynkowej, której istotą powinna być budowa silnej polskiej warstwy przedsiębiorców. Ten postulat właściwie nie został uznany za zasadniczy cel polityki gospodarczej, bowiem raczkujących polskich przedsiębiorców wydano na „konkurencję” dysponujących miażdżącą przewagą kapitałową międzynarodowych grup zdolnych do zlikwidowania polskiej rodzącej się przedsiębiorczości w różnych segmentach gospodarki. W przeciwieństwie do polskich przedsiębiorców, ich zagranicznej konkurencji przyznawano różnorakie ulgi inwestycyjne i podatkowe, które dawały im strukturalną przewagę w konkurencji z polska przedsiębiorczością.

Przykładem zniszczenia polskiej przedsiębiorczości przez kapitał zagraniczny jest polski handel. To właśnie w tej dziedzinie na przełomie lat 80/90 mieliśmy do czynienia ze spontanicznym rozwojem polskiego handlu i polskiej przedsiębiorczości. To rozwój handlu mógłby stać się potężnym motorem rozwoju rodzimej przedsiębiorczości i zbudowania gospodarki rynkowej na dominacji rodzimego kapitału. Zgoda na wejście silnych kapitałowo korporacji handlowych z supermarketami, doprowadza polskich kupców do zupełnego upadku. Handel, w którym dochodzi do stosunkowo szybkiej kumulacji kapitału, mógłby w nieporównywalnie szerszym zakresie stymulować rozwój rodzimej przedsiębiorczości w innych sektorach gospodarki. Dziś już nie tylko w dużych miastach, ale także w małych miasteczkach i nawet dużych wsiach powstają zagraniczne sklepy niszczące polski handel. A właśnie handel jest krwioobiegiem gospodarczym i bez polskiej dominacji w tym segmencie trudno mówić o suwerenności gospodarczej i rozwoju polskiej przedsiębiorczości w różnych dziedzinach gospodarki. Dominacja zagranicznych supermarketów, to nie tylko przejęcie kanałów dystrybucyjnych, którymi płyną do Polski zagraniczne produkty wypierające ich polskie odpowiedniki, ale także poprzez narzucenie tak zwanych produktów sprzedawanych pod marką sieci handlowe, wymuszanie na polskich producentach drakońskich warunków finansowych i rezygnacji, czy przynajmniej ograniczenie własnej marki przez polskie firmy. A wystarczyło tylko o kilka lat opóźnić wejście zagranicznych korporacji handlowych na polski rynek, a dziś mielibyśmy równie nowoczesny handel, tylko w polskich rękach i bez transferu zysków poza granice naszego kraju.

Przykład likwidacji polskiego handlu jest przykładem kolonizacji polskiej gospodarki przez kapitał zagraniczny i tym samym sprowadzanie Polaków z poziomu właścicieli przedsiębiorstw handlowych do poziomu jedynie niskopłatnych pracowników.

Ale nie tylko handel jest przykładem kolonizacji polskiej gospodarki. Ta kolonizacja dotyczy zwłaszcza całej polityki prywatyzacyjnej. Odrzucenie reprywatyzacji na początku obecnej niepodległości oznaczało, że Polacy nie odzyskają zrabowanych przez komunistów majątków i tym samym nie powstanie polska własność w oparciu o odzyskane majątki. Nie powstała własność, która mogłaby być znaczącym elementem w budowie rodzimej warstwy przedsiębiorców, a ta warstwa mogłaby też być znaczącym konkurentem w procesie prywatyzacji państwowego majątku, który mógłby trafić, przynajmniej w znaczącym zakresie, w polskie ręce. Tak się jednak nie stało i zagraniczny kapitał w przejmowaniu, najczęściej za bezcen, polskiego majątku nie miał praktycznie żadnej polskiej konkurencji. Także znaczna część majątku sprywatyzowana w tzw. nomenklaturowej prywatyzacji trafiła szybko w ręce zagranicznych inwestorów.

W rezultacie nie tylko handel, ale także bankowość, o której dziś już oficjalnie się mówi, że w tak wielkim stopniu przejęta przez kapitał zagraniczny staje się barierą rozwoju polskiej gospodarki, została zdominowana przez kapitał zagraniczny. Także w wyniku rabunkowej prywatyzacji, przeważająca część polskiego majątku narodowego stała się własnością kapitału obcego. W wielu wypadkach, jak w przypadku przejęcia zakładów przez niemieckiego Simensa, prywatyzacja prowadziła do wygaszania produkcji w Polsce i przejmowania tylko udziału w rynku, także rynku międzynarodowym. Wiele koncernów zagranicznych po sprywatyzowaniu przedsiębiorstw likwidowało ośrodki badawczo rozwojowe, obniżając w ten sposób poziom polskich badań naukowych w zakresie produkcji gospodarczej. Uderzenie zagranicznego kapitału w odradzająca się polską przedsiębiorczość nie ograniczyło się tylko do handlu, bankowości, czy przejmowania prywatyzowanych zakładów. Dziś jest ona wypychana także z wielu innych dziedzin w których polski kapitał mógłby się szybko rozwinąć gdyby nie ta nierównoprawna konkurencja. Mamy także ekspansje tego kapitału w różnego rodzaju usługach i wypychanie z nich polskiej przedsiębiorczości.

W rezultacie tej bezmyślnej polityki ze strony polskich władz mamy dziś do czynienia z gospodarką typowo peryferyjną, opartą na produkcji przedsiębiorstw zagranicznych o niskim poziomie płac i transferze zysków poza granice naszego kraju, o często niższym potencjale innowacyjności i nowoczesności produktów, niż w kraju pochodzenia tych firm oraz o strukturalnym deficycie handlowym. W pierwszej setce największych przedsiębiorstw tylko 17 należy do kapitału polskiego, a w pierwszej pięćsetce największych przedsiębiorstw około 270 jest w rękach polskich i ta liczba wcale nie wykazuje tendencji wzrostowej. Co prawda kilka z największych firm jest w rękach polskich, ale to te, których dominującym udziałowcem jest państwo, natomiast najbardziej dochodowe i nowoczesne przedsiębiorstwa produkcyjne i z zakresu usług finansowych są w rękach kapitału zagranicznego. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że segmenty życia gospodarczego będące nerwem i krwioobiegiem gospodarki, jak bankowość, handel, czy media kształtujące świadomość narodową, są w rękach obcego kapitału.

Gospodarka w rękach kapitału obcego zawsze będzie gospodarką o znacząco niższym poziomie innowacyjności i o strukturalnych barierach uniemożliwiających jej przekształcenie w nowoczesną gospodarkę opartą na najnowszych technologiach, gospodarką zdolną do konkurencji z najbardziej rozwojowymi gospodarkami świata. Będzie to gospodarka strukturalnie peryferyjna, podporządkowana zewnętrznym centrom, w której polskie społeczeństwo będzie przedmiotem ekonomicznej eksploatacji. Oparcie rozwoju gospodarczego w oparciu o dominacje kapitału zewnętrznego oznacza, że rezygnujemy z programu własnej, nie tylko ekonomicznej, podmiotowości i skazujemy się na funkcje podrzędne w międzynarodowym podziale gospodarczym i politycznym. To koncepcja rozwoju skazująca naszą gospodarkę i nasze państwo na trwałą podrzędność i peryferyjność. Ale nie tylko pracownicy nie korzystają ze wzrostu gospodarczego napędzanego przez kapitał zagraniczny, także państwo praktycznie nie korzysta z wpływów podatkowych. Dzieje się tak, gdyż struktura podatku dochodowego powoduje dużą łatwość w unikaniu jego płacenia przez zagraniczne firmy. Są dziesiątki sposobów jego niepłacenia: od wewnętrznych pożyczek od firm zagranicznych należących do tego samego koncernu i transferowania zysków w postaci odsetek od tych kredytów, po fakturowanie za logo firmy. Odsetki bowiem obniżają podatek dochodowy przed opodatkowaniem i po za dywidenda, jest inna formą transferu zysku. Polska została sprowadzona jedynie do terytorium, z którego się tylko korzysta, a nie świadczy się jakichkolwiek świadczeń podatkowych. Jest to, jak to definiuje prof. Witold Kieżun, model gospodarki kolonizacyjnej.

Polskie społeczeństwo w tej gospodarce zawsze będzie sprowadzane do stosunkowo niskopłatnej siły roboczej, a to z kolei będzie powodowało stałą emigrację zarobkową i demograficzne wykrwawianie się naszego narodu. Takie są koszty braku ekonomicznej suwerenności, której podstawą jest zawsze własny kapitał. Dziś media ze zdumieniem odkrywają, że kapitał ma swoją narodowość. Że własność, nie tylko banków, ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju gospodarczego. Ten fakt, który dla każdego nieuprzedzonego obserwatora był zawsze oczywisty, tylko kompromituje opiniotwórcze i rządzące polską gospodarką środowiska ukazując ich zupełne oderwanie od rzeczywistości oraz zupełną bezmyślność i także, co nie ulega wątpliwości, sprzedajność, której rezultatem była zgoda na ekonomiczną kolonizacje polskiej gospodarki.

Trzeba jasno stwierdzić, że motorem rozwoju gospodarczego jest przede wszystkim rodzima warstwa przedsiębiorców i jej rozwój musi być podstawowym celem gospodarki polskiego państwa. To rodzima warstwa przedsiębiorców jest gwarantem zarówno rozwoju gospodarczego, wzrostu innowacyjności gospodarki, wzrostu dobrobytu własnego społeczeństwa, jak też i suwerenności gospodarczej. To stworzenie warunków do szybkiego wzrostu rodzimej przedsiębiorczości i możliwej w obecnych warunkach jej ochrony i promocji musi być celem podstawowym strategii rozwoju gospodarczego.

Oznacza to całkowite przemodelowanie strategii rozwoju kraju. Przemodelowanie polityki gospodarczej w warunkach przynależności do Unii Europejskiej jest znacznie trudniejsze, niż było to w latach 90-tych, gdy w wymiarze polityki gospodarczej byliśmy znacznie bardziej samodzielni niż jesteśmy dziś, bowiem zasadniczym celem unijnej polityki gospodarczej jest utrzymanie dominacji obecnych ekonomicznych i politycznych hegemonów Unii, przede wszystkim Niemiec i Francji. To w celu utrzymania ich dominacji ekonomicznej w ramach Unii i po za nią, prowadzi się politykę klimatyczną, która ma zmusić państwa rozwijające się, takie jak Chiny czy Indie, do spowolnienia swojego rozwoju poprzez wprowadzenie restrykcji klimatycznych. Już dziś wiadomo, że ta polityka w stosunku do państw azjatyckich poniosła zupełna porażkę, natomiast odnosi sukcesy w ramach samej Unii poprzez narzucenie polityki ograniczającej emisje CO2, co uderza przede wszystkim w dynamikę rozwoju gospodarczego nowych państw członkowskich Unii. Ta polityka ma na celu nie tylko pogorszenie konkurencyjności gospodarek postkomunistycznych w ramach Unii, ale także wymuszenia na tych gospodarkach zakupu kosztownych instalacji wychwytujących CO2 i inwestycji w alternatywną „czystą” energię. Tak się składa, ze głównym producentem tych technologii są Niemcy, a energetyki jądrowej Francja, co znaczy, że dostosowanie do unijnych standardów energetycznych nie tylko osłabi dynamikę rozwojową, poprzez wzrost cen energii w krajach postkomunistycznych, ale jednocześnie zapewni przedsiębiorstwom niemieckim i francuskim lukratywne i długoletnie kontrakty na dostarczanie urządzeń do produkcji „czystej” energii.

Zgoda na pakiet klimatyczno-energetyczny w grudniu 2008 roku była zgodą na spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce. Ale nie tylko polityka energetyczna Unii jest ukierunkowana na utrzymanie wewnątrz unijnej dominacji niektórych państw. Właściwie cała polityka ekonomiczna, ustanawiając standardy produkcyjne i ekonomiczne, jest pod płaszczykiem ochrony klimatu czy innowacyjności, nastawiona na utrzymanie dominacji obecnych hegemonów Unii.

W tej sytuacji możliwości polskiego państwa prowadzenia suwerennej polityki ekonomicznej są bardzo ograniczone, ale to nie znaczy, że tych możliwości nie ma. Dlatego polityka ta powinna być kombinacją zarówno polityki rządowej, jak i postaw społecznych, zwłaszcza w tych dziedzinach, w których, ze względu na uwarunkowania zewnętrzne, nie tylko unijne, polityka państwa ma ograniczone możliwości. Przede wszystkim trzeba skończyć z kelnerską polityka wobec Unii i jej hegemonów, czego symbolem jest pakiet klimatyczno-energetyczny. Potrzebna jest polityka jasno definiująca polskie interesy gospodarcze w ramach Unii i zdecydowanie ich broniąca. Nie ma powodu, abyśmy własne interesy gospodarcze poświęcali dla pięknych oczu kanclerz Merkel, z czym mamy do czynienia w ostatnich latach. Natomiast zasadniczy cel polityki państwowej powinien dotyczyć umocnienia możliwości rozwoju polskiej przedsiębiorczości. To podstawowy cel polityki unarodowienia państwa w zakresie polityki gospodarczej. Z pewnością polityka odbiurokratyzowania gospodarki będzie służyć wszystkim podmiotom gospodarczym. Ale zastąpienie podatku dochodowego podatkiem obrotowym doprowadziłoby do faktycznego zrównania możliwości rozwojowych polskich i zagranicznych przedsiębiorstw w naszym kraju. Przedsiębiorstwa zagraniczne, a zwłaszcza wielkie sieci handlowe, banki i przedsiębiorstwa produkcyjne, stałyby się wreszcie faktycznymi płatnikami polskiego budżetu i w swoich obowiązkach byłby zrównane z obowiązkami przedsiębiorstw znajdujących się w rękach polskiego kapitału. Zmiana modelu podatkowego to wstępny, ale konieczny warunek zrównania obowiązków wobec państwa, zagranicznych przedsiębiorstw z dotychczasowymi obowiązkami polskich przedsiębiorstw.

Także zupełnie niewykorzystana możliwością rozwoju polskich przedsiębiorstw jest polityka inwestycyjna państwa. Hiszpania, dzięki dotacjom unijnym, potrafiła zbudować własny przemysł budowy dróg, a w Polsce ten sam program doprowadził polskie przedsiębiorstwa do bankructwa. Państwo jest potężnym inwestorem, który przy pomocy ustanawiania reguł przetargów może, podobnie jak to ma miejsce w innych państwach, wspierać szanse wygrania przetargów przez firmy rodzime. Zachowanie pozostałych jeszcze w rękach skarbu państwa wielkich przedsiębiorstw takich jak Orlen, PGNIG czy inne, jest ostatnią szansą prowadzenia własnej polityki przemysłowej, unowocześniania i inwestowania w najnowsze technologie. To samo dotyczy banków i rachunków bankowych. Jest skandalem, ze wiele agencji rządowych czy firm państwowych, ma swoje rachunki w

bankach będących własnością kapitału zagranicznego, czy ubezpiecza się u zagranicznych ubezpieczycieli. Podobnie jest z polityką wobec handlu. Dziś duży handel jest zdominowany przez kapitał zagraniczny agresywnie niszczący polskie kupiectwo. Oprócz opodatkowania podatkiem od przychodów sieci handlowych, istnieje także pilna potrzeba wprowadzenia zakazu handlu w niedziele, co proponował już w latach 90-tych ZCHN, co osłabiłoby w znaczącym stopniu wypychanie polskich kupców z rodzimego rynku. Także zakaz sprzedaży w sieciach handlowych produktów pod własną marką, jako nieuczciwa konkurencja niszcząca i ograniczająca rozwój marek polskich firm powinno być jak najszybciej wprowadzone. Także, wzorem wielu krajów zachodnich, sklepy wielkopowierzchniowe powinny być wyprowadzone z centrów miast, przyczyniłoby się do ochrony polskiego kupiectwa.

Tego typu rozwiązania prawne nie wymagają żadnych kosztownych nakładów. Wymagają jedynie patriotyzmu wśród urzędników i kadry zarządzającej majątkiem narodowym. Patriotyzmu, który gdyby był oficjalną polityką państwa, stałby się istotną dźwignią rozwoju gospodarczego, a zwłaszcza dźwignią rozwoju rodzimych firm. Ów patriotyzm gospodarczy, jako oficjalnie propagowana postawa społeczna, stałby się czynnikiem mobilizującym do zmiany postaw społecznych i nakierowanie ich na wspieranie rozwoju rodzimych firm i wsparcie dla polityki dekolonizacji gospodarczej naszego kraju. Trwała, a nie tylko kampanijna, polityka państwa jest potężnym czynnikiem mobilizacyjnym opinię publiczną. W latach 90-tych w ramach ZCHNu prowadziliśmy akcje plakatowe pt. „Kupuj polskie towary” i „Kupuj polskie towary w polskich sklepach” oraz prowadziliśmy działalność publicystyczną propagującą patriotyzm gospodarczy. Były to akcje społeczne, bo wówczas partie polityczne nie były finansowane z budżetu państwa i nie miały możliwości, zwłaszcza takie partie jak ZCHN, prowadzenia kosztownych akcji. Niestety oddźwięk społeczny tych akcji był wówczas minimalny. Kryzys patriotyzmu odziedziczony po komunizmie i kompleks wobec Zachodu blokował wszelką społeczną obronę polskiej gospodarki. Ale dziś w dorosłe życie weszło pokolenie, na którym nie ciążą fobie i kompleksy komunistycznej demoralizacji. Wydaje się, że obecnie działania społeczne na rzecz odrodzenia patriotyzmu, jako podstawy działania polskiego państwa, mają znacznie większe szanse powodzenia niż polityka państwa, które ma w wielu dziedzinach ograniczone możliwości działania. To patriotyzm konsumencki może doprowadzić w wielu sektorach do faktycznej dekolonizacji tych sektorów. Dobrym przykładem są małe browary, które powstają z inicjatywy lokalnych przedsiębiorców lub firm rodzinnych, będące zalążkiem realnej alternatywy dla tych największych, które należą do koncernów zagranicznych. Przerzucenie się Polaków na picie piwa z małych polskich browarów byłoby z pewnością silnym impulsem do rozwoju tych firm i ułatwiłoby im przejmowanie polskiego rynku w tym sektorze. Także na rynku przetworów mlecznych mamy zagraniczne koncerny i konkurujące z nimi rodzime przedsiębiorstwa. Kupowanie produktów polskich firm nie musi oznaczać automatycznego bankructwa firm zagranicznych działających w Polsce, które przecież mogą eksportować swoje produkty za granicę naszego kraju. Podobnie jest z przedsiębiorstwami produkującymi wodę. Poza Cisowianką, najbardziej znane wody są w rękach kapitału zagranicznego. I tak jest prawie w każdym sektorze gospodarczym. Prawie w każdym z nich można znaleźć polską konkurencje zarówno dla zagranicznego importu, jak i dla zagranicznych firm w Polsce. Wypieranie przedsiębiorstw zagranicznych z rynku, który może być zagospodarowany przez firmy polskie jest działaniem, które tylko umocni polską gospodarkę, bowiem zapobiega transferom zysku poza granice kraju. Jest też działaniem, które przy mobilizacji opinii publicznej, można skutecznie przeprowadzić. Wylansowanie mody na produkty polskie, to jest produkty produkowane przez przedsiębiorstwa znajdujące się w rękach kapitału polskiego, a nie tylko produkujące w Polsce, może być zasadniczym czynnikiem dekolonizacji gospodarczej i budowy siły ekonomicznej polskich przedsiębiorców.

Jednak rzeczywista dekolonizacja gospodarcza Polski nie dokona się dopóty, dopóki handel będzie zdominowany przez kapitał zagraniczny. To handel jest zasadniczym krwioobiegiem każdej gospodarki i odbudowa polskiej przedsiębiorczości zawsze będzie kulawa, jeśli nie znajdzie się w przeważającej części w rękach kapitału polskiego. Dziś mamy do czynienia nie tylko z dominacja handlu zagranicznego, ale z jego bardzo agresywną ekspansją i wypieraniem polskiego kupiectwa, nawet z małych miast i dużych wsi. Handel zagraniczny dysponuje bowiem zasadniczą przewagą kapitałową, zdolną nie tylko do wielkich inwestycji, ale i do takiej polityki handlowej, która dziesiątkuje polskie sklepy. Odwrócenie tej tendencji, bitwa o polski handel, to dziś zasadniczy i najważniejszy postulat nie tylko suwerenności gospodarczej, ale przede wszystkim siły polskiej gospodarki. Bez własności handlu, będziemy narodem ekonomicznie dyskryminowanym, narodem gospodarczo ułomnym, niezdolnym do przeskoczenia poziomu kraju średnio rozwiniętego. Dlatego postulat polonizacji handlu, podobnie jak banków, usług finansowych czy mediów, ma zasadnicze znaczenie dla przyszłości naszego kraju. Jest też najcięższą batalią, bowiem jej skuteczność zależy od przezwyciężenia społecznych przyzwyczajeń kupowania w zagranicznych sklepach, a siła zagranicznych sieci handlowych nie zawsze wynika z jakości towaru i jego atrakcyjnej ceny, ale tkwi w mentalności lub nawykach konsumentów. Przezwyciężenie tych nawyków jest najtrudniejszym wyzwaniem, ale jest wyzwaniem kluczowym, bowiem w znacznej części zadecyduje o przyszłości gospodarczej naszego kraju. Bitwa o polski handel jest bowiem dziś bitwą o przyszłość polskiej gospodarki, o uruchomienie procesu, który nie tylko doprowadzi do dekolonizacji polskiej gospodarki, do rozwoju rodzimej warstwy przedsiębiorców, ale do zdynamizowania jej rozwoju, przezwyciężenia jej peryferyjności i stworzenia strukturalnych warunków do rzeczywistego współzawodniczenia z najbardziej rozwiniętymi krajami świata.

Jako kraj, stoimy przed wyzwaniem przyszłości, przed wyzwaniem kim będziemy i jaką ojczyznę zostawimy naszym dzieciom, wnukom i prawnukom. Czy będzie to kraj wegetujący na marginesie wielkich sporów historii, czy też podejmie wysiłek, by coraz dobitniej zaznaczyć swój wkład w rozwój ludzkości. To wyzwanie ma wiele wymiarów, ale jednym z ważniejszych jest wymiar ekonomiczny. On bowiem w wielu dziedzinach określa nasze możliwości. Bez zaplecza ekonomicznego nie powstałoby wielkie dziedzictwo kulturowe w przeszłości. Bez materialnego bogactwa trudno o rozwój społeczny, artystyczny, intelektualny czy naukowy. Choć materialne zaplecze nie determinuje tych dziedzin, to w znacznym stopniu je określa. Bez materialnego zaplecza nie zbudujemy katedr. Nie zmienia to faktu, ze nasze życie ma charakter zarówno duchowy jak i materialny. I rozwój materialny jest naszym zadaniem i powołaniem. Nie możemy zadowalać się perspektywą wysługiwania się innym, rezygnacji z naszej podmiotowości i ambicji samodzielnego kształtowania własnej przyszłości. Akceptacja dotychczasowego modelu rozwoju, to droga na manowce nie tylko gospodarcze, ale i narodowe. Dlatego w pierwszym rzędzie musimy być kreatorami własnego życia i własnej przyszłości, a bez ekonomicznej podmiotowości jest to niemożliwe. Dlatego dziś najważniejszym wyzwaniem, obok przezwyciężenia kryzysu duchowego i demograficznego, jest dekolonizacja polskiej gospodarki i jej dynamiczny rozwój. Bez polskiej własności przedsiębiorstw nie będzie silnej Polski, a bez silnej rodzimej warstwy przedsiębiorców nie będzie rozwoju naszego kraju.

Dlatego patriotyzm gospodarczy musi się stać fundamentem polityki gospodarczej naszego państwa i fundamentem naszych zachowań społecznych, ekonomicznych i konsumenckich. Od charakteru naszej odpowiedzi na dekolonizację naszej gospodarki zależy przyszłość naszego narodu. Dziś to właśnie odrodzenie patriotyzmu, także w jego ekonomicznym wymiarze, jest kluczem dla przyszłości naszego kraju.

http://wpolityce.pl/polityka/169197-patriotyzm-gospodarczy-przykladem-zniszczenia-polskiej-przedsiebiorczosci-przez-kapital-zagraniczny-jest-polski-handel


09 Mar 2015 02:10
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Były szef ABW o WSI, Bronisławie Komorowskim, Aferze Taśmowej

https://www.youtube.com/watch?v=G7uk-h1hOuE

KONIECZNIE OBEJRZYJ POLKO I POLAKU !


12 Cze 2015 01:59
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
JESTEM POLAKIEM...


Cytat z biuletynu nr 11, 4 czerwiec 2015, autor T.Jazlowski:
( Biuletyny sa dostepne na stronie: http://www.owp.org.pl/index.php?option= ... elect&id=4 )

"W chwili obecnej trwa wielka bitwa trzech cywilizacji o prymat materialny i duchowy nad naszym Krajem.
Pierwsza z nich jest cywilizacja bizantyjska, która opanowuje administracje panstwowa, prawo.
Druga – cywilizacja turanska opanowujaca zycie polityczne Polski. Calkowicie nie liczy sie z etyka, czyniac z polityki narzedzie do zdobycia i jak najdluzszego utrzymania wladzy.
Trzecia cywilizacja – braminska atakuje strone duchowa czlowieka – postawe zyciowa, wrazliwosc i umysl, wprowadzajac elementy orientu: medytacja, joga, zen. Powoduje to wewnetrzne rozmiekczenie czlowieka wobec realnego swiata, wychowujac go na apolitycznego obywatela podatnego na polityczna manipulacje. Szczególne spustoszenie umyslowe elementy cywilizacji braminskiej wyrzadzaja polskiej mlodziezy, która jest bardziej podatna (niz ukierunkowany i uksztaltowany zyciowo czlowiek dorosly) na rózne nowoczesne prady myslowe.
Skutki dzialalnosci wszystkich trzech obcych nam cywilizacji widac doslownie na kazdym kroku (bizantynizm – korupcja urzednicza, gaszcz przepisów uniemozliwiajacych zrozumienie prawa; turanizm – demagogia, dezinformacja w dzialaniu róznych partii politycznych; braminizm – zobojetnienie wobec swiata, apolitycznosc, narkomania, sekciarstwo antykatolickie).
Czym groza Polsce i Polakom powyzsze praktyki, nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc!"


KOMENTARZ

W chwili obecnej mlody czlowieku, Polska i Polacy sa pod wplywem CYWILIZACJI DIABLA, ktora zostala zainstalowana oficjalnie w Polsce w 2003r (wejscie Polski do UE) i opiera sie na takich zasadach, jak: Ateizm, Aborcja, Eutanazja, Malzenstwa homoseksualne etc.
Nalezy przy tym dodac, ze polski Zyd Wojtyla-Katz jako papiez JP2 namawial Polakow, zeby weszli do UE i tego samego zdania byla hierarchia KK w Polsce. Oprocz tego odbylo sie referendum w sprawie przystapienia Polski do UE i wiekszosc wyborcow opowiedziala sie za wstapieniem do UE i przewazyly wzgledy materialne oraz polityczne.
W CYWILIZACJI DIABLA, ktora panuje obecnie w Polsce, prym wiedzie CYWILIZACJA ZYDOWSKA, ktora opanowala wladze w Polsce i wszystkie sektory: ekonomii, gospodarki, szkolnictwo, finanse, banki, media etc i zamienia Polske w JUDENLAND (zydowska "ziemie obiecana"), co powoduje zapasc gospodarcza Polski i masowa emigracje Polakow z Polski po 2003r w poszukiwaniu lepszych warunkow bytu, ktore z roku na rok staja sie coraz bardziej nieznosne w Polsce.
Ponadto CYWILIZACJA ZYDOWSKA skorumpowala kraj i panuje bezprawie, dochodzi do kradziezy, afer, defraudacji finansowych i wielu naduzyc. Jednym slowem, w Polsce jest BURDEL i ZYDOSTWO robi na tym wielkie interesy. Takie sa fakty.
Zeby przywrocic normalnosc to nalezy zwalczyc zrodlo ZLA, ktorym jest ROBACTWO - 200 lat temu, ksiadz dr Stanislaw Staszic nazwal to "LETNIA I ZIMOWA SZARANCZA, KTORA POLSKIE WSIE UBOZY, A MIASTA SMRODEM NAPYCHA" oraz rowniez okreslil to robactwo "ZARAZA WEWNATRZ POLSKI".
Obecnie mamy powtorke z historii sprzed 200-stu lat i Polacy powinni sie OBUDZIC i wyciagnac z tego wnioski.

Toronto, Kanada.

http://www.owp.org.pl/index.php?option= ... 7&Itemid=1

p.s.

ZYDOSTWO TO DZIECI DIABLA - wyjasnienie znajduje sie w Ewangelii Jana 8:44


19 Cze 2015 06:04
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
OBUDZ SIE POLSKO !... OBUDZCIE SIE POLACY !

https://www.youtube.com/watch?v=0gwCKf1rS1Y

https://www.youtube.com/watch?v=YySFvWPkd7c


01 Lip 2015 01:42
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Spotkanie przedwyborcze Polsko-Polonijnego Zgromadzenia Niepodleglosciowego

Dnia 9 sierpnia 2015 r. w Warszawie odbylo sie spotkanie Polsko-Polonijnego Zgromadzenia Niepodleglosciowego.
Glównymi tematami spotkania i dyskusji byly nadchodzace wybory oraz stworzenie Polakom godnych warunków do zycia w swojej Ojczyznie i uwolnienie jej spod okupacji miedzynarodowej mafii przestepczej, która ja niszczy.
Spotkanie otworzyl przewodniczacy P-PZN Adam Bednarczyk, a prowadzil mecenas Edward Dulewicz.


Stanislaw Dominiak

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/spotkanie-przedwyborcze-polsko-polonijnego-zgromadzenia-niepodleglosciowego-2015-08


Glówne tematy dyskusji na Zjezdzie P-PZN w dniu 9.08.2015r.

Celem naszego dzialania jest stworzenia Polakom godnych warunków do zycia w swojej Ojczyznie. W trakcie wystapienia Prezesa jak i w trakcie dyskusji przewijaly sie rózne watki, które rzadko mozna znalezc w publikatorach.

Juz w czwartym wieku naszej ery rzymski filozof i teolog sw.Augustyn z Hippony, glosil: „Czymze innym sa panstwa, w których brakuje sprawiedliwosci jesli nie wielkimi bandami rabunkowymi?”

W ostatnich dziesiecioleciach mamy do czynienia z przejmowaniem majatku spoleczenstw przez bandy rabunkowe.
Informacje o tych procesach mozna znalezc w ksiazce napisanej przez Pana Jurgena Rotha p.t "Zawlaszczanie Europy przez niejawne Elity Gospodarczo-Polityczne".
W obecnych warunkach prawno-administracyjnych tymi bandami rabunkowymi sa decydenci zarzadzajacy miedzynarodowymi koncernami, bankami i pasozytniczym przemyslem finansowym.
Okazuje sie, ze te bandy rabunkowe skupily w swoich rekach ogromna sile polityczna i gospodarcza oraz dokonuja pelzajacego puczu w wielu krajach swiata, a w szczególnosci w Europie.

W 1961 roku w Turynie zostala uchwalona Europejska Karta Spoleczna.
Karta ta zostala podpisana przez 43 kraje nalezace wówczas do Rady Europy i obowiazuje ona do dzis. Dokument ten zawiera 19 pracowniczych praw podstawowych, miedzy innymi prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, sprawiedliwego wynagrodzenia, zabezpieczenia socjalnego oraz prawnej i ekonomicznej ochrony rodziny.
Reasumujac, ta banda rabunkowa stopniowo dokonuje przejecia wladzy, przejecia majatku swiatowego oraz stopniowo prawnie ogranicza zapisy zawarte w Europejskiej Karcie Spolecznej.
Procesy tego przejmowania majatku swiatowego oraz wprowadzania ograniczen do praw pracowniczych sa dokonywane przez tzw. "Trojke", to jest: Europejski Bank Centralny, Komisji Europejska oraz Miedzynarodowy Fundusz Walutowy.
Organem wykonawczym "Trojki" w Europie jest Unia Europejska.
Efektem dzialan "Trojki" w odniesieniu do Polski jest wszelkie zlo z jakim mamy do czynienia w naszym zyciu politycznym, gospodarczym, lecznictwie i bezrobociu. Dzialania tej bandy rabunkowej sa prowadzone w sposób wolnozmienny jak równiez poprzez silniejsze wstrzasy polityczne.

Obserwatorzy przemian politycznych dostrzegaja pewne prawidlowosci wprowadzenia tych przemian. Na ogól z dala od obszaru lub narodu, w którym planuje sie poliyczne zmiany powstaje osrodek sterujacy, a pózniej nadzorujacy proces przemian.
Osrodek ten w miejscu przewidywanych przemian tworzy nowe elity polityczne lub korumpuje istniejace lokalne elity polityczne.
Po zajsciu zaplanowanych zdarzen nastepuje podzial lupów pomiedzy centrum sterujacym i lokalnymi elitami.
Jak to wygladalo w przypadku Polski?
Program zniszczenia polskiej gospodarki powstal w latach siedemdziesiatych, daleko od Polski, w okresie istnienia jeszcze militarnego Ukladu Warszawskiego i bloku gospodarczego RWPG to jest Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.
Na zorganizowanie przewrotu w Polsce zainwestowano okolo 400 milionów dolarów.
Na tych przemianach Polska stracila co najmniej sto razy wiecej.


Do praktycznego niszczenia polskiej gospodarki przystapiono od czasu powstania Solidarnosci. Strajki i stan wojenny powodowaly dezorganizacje procesów produkcyjnych. Podzial lupów w zwiazku z przeprowadzonymi zmianami nastapil w trakcie obrad przy okraglym stole, w obradach którego uczestniczyli po rzekomym odzyskaniu demokracji przez Polakow w 1989 r. obydwaj bracia Kaczynscy.
Dla zniszczenia polskiej gospodarki dokonano zmian w polskim ustawodawstwie poprzez system aktów prawnych, w sklad których weszly ustawy o prywatyzacji przedsiebiorstw panstwowych oraz ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiebiorstw panstwowych w 1990 roku.
Przed zatwierdzeniem tej ustawy nie dokonano uzgodnienia tresci tego dokumentu z wlascicielem majatku narodowego, to jest z obywatelami polskimi bedacymi suwerenami swojego panstwa.


Dokonano równiez zmian w polskiej (?) konstytucji !
Uchwalona w 1992 r. Mala Konstytucja oraz Konstytucja z 1997 roku usunely dwa bardzo wazne artykuly z konstytucji uchwalonej w 1952 to jest:
- Artykul 2 par.2:
„Przedstawiciele ludu w Sejmie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i w radach narodowych sa odpowiedzialni przed swymi wyborcami i moga byc przez nich odwolywani”,
- Art.8:
„ Mienie ogólnonarodowe: zloza mineralne, wody, lasy panstwowe, kopalnie, drogi, transport kolejowy, wodny i powietrzny, srodki lacznosci, banki, panstwowe zaklady przemyslowe, panstwowe gospodarstwa rolne i panstwowe osrodki maszynowe, panstwowe przedsiebiorstwa handlowe, przedsiebiorstwa i urzadzenia komunalne -podlega szczególnej trosce i opiece panstwa oraz wszystkich obywateli”.
Brak Artykulu 2 par.2 z Konstytucji z 1952 r. w Konstytucji z 1997 r. pozbawil odpowiedzialnosci badz zmniejszyl odpowiedzialnosc przedstawicieli wyborców za podejmowane decyzje.
Brak Art. 8 z Konstytucji z 1952 r. tworzy sytuacje, w której Naród nie jest wymieniany jako wlasciciel majatku narodowego.
Brak tych obydwu artykulów stworzyl mozliwosc uprawiania przez najwyzsze organy wladzy w R.P. niekontrolowanej i naszym zdaniem przestepczej wyprzedazy majatku narodowego.
Poprzez wprowadzenie artykulu 90 do konstytucji z 1997 roku rozpoczeto demontaz Panstwa Polskiego, poniewaz Art. 90 , zezwala Sejmowi R.P. na ratyfikacje umów miedzynarodowych dotyczacych przekazywania organizacji miedzynarodowej lub organowi miedzynarodowemu kompetencji organów wladzy panstwowej w niektórych sprawach.
Artykul ten zostal zmieniony na artykul 271 konstytucji , zezwalajacy na przekazywanie kompetencji rzadu polskiego wladzom Unii Europejskiej.
Antypolska Konstytucja z 1997 roku /lit.1/ zostala zatwierdzona pomimo, ze nie uzyskala dostatecznego poparcia spolecznego.


Projekt tej nowej Konstytucji R.P. uzyskal poparcie tylko 22,8% obywateli R.P. uprawnionych do udzialu w referendum i zamieszkujacych w Polsce.
Gdy do tej liczby uprawnionych do glosowania w R.P. dodamy okolo 10 milionów uprawnionych Polaków zamieszkalych poza granicami Polski, którzy nie byli uprawnieni do wziecia udzialu w referendum, to wtedy procent poparcia dla nowej Konstytucji spada do 16,7% uprawnionych do glosowania obywateli R.P. w kraju i za granica.
W przyblizeniu co szósty obywatel R.P. poparl projekt nowej konstytucji w 1997 roku.
Panstwowy Komitet Wyborczy po podsumowaniu wyników referendum uznal, ze proponowany projekt konstytucji nie uzyskal dostatecznego poparcia osób uczestniczacych w referendum.
Decyzja PKW zostala zmieniona badajze przez Trybunal Stanu i do dzis mamy Konstytucje, która praktycznie zostala odrzucona przez obywateli R.P.

Przed wyborami parlamentarnymi nalezy postawic pytanie:
Czy obywatele polscy w chwili obecnej sa oraz czy byli reprezentowani w Sejmie i Senacie przez poslów i senatorów, którzy dbaja/dbali o interesy polskie zgodnie z wola wiekszosci obywateli?
Fakt, ze mniej niz polowa osób uprawnionych do glosowania uczestniczy w wyborach parlamentarnych jest forma negacji polskich wladz.
Pojawiaja sie nawet niekiedy glosy wsród polskich obywateli, ze najbardziej antypolskimi organizacjami na swiecie sa: polski Sejm, polski Senat oraz kolejne rzady i wladze R.P.
Czy mozna sobie wyobrazic, zeby parlament jakiegokolwiek innego kraju wyrazil zgode na wyprzedaz przemyslu za 1,5% jego wartosci ksiegowej?
Sprzedano okolo 8400 zakladów strategicznych, po czym czesc z nich zostala przez nowych wlascicieli zniszczona, zeby nie stanowily konkurencji dla przemyslu innych krajów.

Wyprzedano bogactwa naturalne wedlug niektórych szacunków o wartosci 3 tysiecy miliardów dolarów (3 biliony dolarow) za 1 do 5% ich wartosci.
Sprzedano polskie banki za niewielki procent kwot, które znajdowaly sie na ich kontach. Banki zagraniczne okradaly polskich inwestorów nadmierna lichwa od 1989 , lichwa okolo szesciokrotnie wieksza niz w Niemczech lub Stanach Zjednoczonych.
Zniszczono dobre szkolnictwo, zredukowano wielokrotnie polska armie, pogorszono bardzo znacznie opieke lekarska, mamy do czynienia z duzym bezrobociem i glodem wsród znacznej czesci spoleczenstwa.


Kilka dni temu, tematy glodu w Polsce oraz wzmocnienia polskiej armii zostaly poruszone przez nowego prezydenta R.P. w jego pierwszym przemówieniu w Sejmie.
Za mówienie o glodzie w Polsce obecny Prezydent dr Andrzej Duda zostal przez poslów wybuczony.
Tematy te, które poruszyl prezydent byly wprowadzone do programu Polsko-Polonijnego Zgromadzenia Niepodleglosciowego piec lat temu.
Ja równiez zostalem wybuczony, na zjezdzie Oburzonych, gdy wspomnialem o dyskryminacji rodowitych Polaków w udziale we wladzach centralnych w PRL i w R.P.

Naszym zdaniem, jedyna grupa etniczna w Polsce, która jest najbardziej uprawniona do administrowania naszym krajem sa rdzenni Polacy.
W Polsce mamy wiele osób posiadajacych polskie obywatelstwo i etnicznie obce pochodzenie.
Wiele z tych osób jest wrogo usposobionych do Polski i Polaków.
Spójrzmy na to zagadnienie historycznie:
- wiele osób pochodzenia zydowskiego donosilo do wladz carskichw okresie Powstania Styczniowego, informujac, którzy wloscianie pomagali powstancom. Za takie donosy zabierano majatki polskiej szlachcie i przekazywano je donosicielom,
- równiez ta sama grupa etniczna zdradzila miejsce ukrycia przywódców Powstania Styczniowego, po czym przywódcy zostali aresztowani i powieszeni przez wladze carskie,
- od 1919 do 1953 roku sowieckie NKWD wymordowalo na terenie bylego Zwiazku Radzieckiego 11,5 miliona Polaków. W tym samym czasie to samo NKWD wymordowalo okolo 50 milionów Rosjan. NKWD od poczatku jego powstania bylo kierowane przez osoby pochodzenia zydowskiego. W NKWD 84% skladu osobowego stanowili Zydzi,
- urzad bezpieczenstwa w Polsce w latach 1945 -1956 zamordowal wedlug jednych danych szescset tysiecy polskich patriotów, a wedlug innych 1,8 miliona. W tym miejscu nalezy podziekowac Poznaniakom za Wypadki Poznanskie, które przerwaly wszechwladze urzedowi bezpieczenstwa w Polsce. Szefami tego urzedu do 1956 roku byly wylacznie osoby pochodzenia zydowskiego, podobny byl sklad kierownictwa tego urzedu.

Polacy maja prawo i obowiazek administrowania swoim panstwem.
Widzimy co sie z tym panstwem dzieje, gdy wladze w Polsce oddalismy w rece osób wywodzacych sie z mniejszosci narodowych.
Trudno zrozumiec dlaczego dajemy sie bezkarnie obrazac, okradac, wyzykiwac oraz ulegac polityce podjudzania jednych na drugich.
Bez szczególowych analiz w okresie po 1989 roku sadzi sie ze udzial rdzennych Polaków w administrowaniu R.P. jest mniejszy niz w okresie przed 1989 rokiem.
Polacy maja ograniczone mozliwosci dokonania dobrego wyboru osób do administrowania Panstwem ze wzgledu na ochrone prawna danych osobowych.
W duzej ilosci przypadków nie znamy prawdziwych nazwisk rodowych ani miejsca urodzenia kandydatów do obejmowania stanowisk w administracji panstwowej.
Spójrzmy na ponizsze informacje:

1. Stalin przyslal 250 tys. wyselekcjonowanych przez sluzby NKWD agentów do administrowania Polska./wedlug publikacji Ester Rozental w Zeszytach Literackich w Paryzu/.
2. Obecnie w Polsce mamy ok. 200 tys. Organizacji.
3. Rzekomo demokratyczne przemiany w Polsce po 1980 roku byly prawie w calosci nadzorowane przez osoby pochodzenia zydowskiego.
4. Liste Raczkowskiego (czyli swiecznikowych osób i ich pochodzenie) datowana na 6 sierpnia 2007 r. Na poczatku tej listy sa wymienione osoby pelniace wazne funkcje w administracji panstwowej (prezydent, premier, vice-ministrowie).
Wedlug tej listy wszystkie te osoby(w ilosci 43) maja pochodzenie zydowskie.
Na drugiej liscie tego samego autora mamy nazwiska poslów i ich pochodzenie.
Wedlug tej listy tylko jedna osoba ma pochodzenie ukrainskie, 75 osób ma pochodzenie polskie, a reszta, to jest 384 osoby maja pochodzenie zydowskie.
Tylko ok. 17 procentowy udzial maja Polacy.
Rzetelnosc danych na liscie Pana Raczkowskiego powinna byc sprawdzona.
Podobne listy powinny byc sporzadzone dla wszystkich kadencji Sejmu od 1945 roku do chwili obecnej.
Wedlug naszego rozeznania rdzenni Polacy powinni stanowic 83% takiej listy, a osoby wywodzace sie z mniejszosci narodowych 17%.

Dla ratowaniai odzyskania niepodleglosci Polski konieczny jest masowy udzial Polakóww wyborach, nadzór wyborów zapewniajacy rzetelne licznie glosów oraz zglaszanie na listy wyborcze kandydatów których: uczciwosc, profesjonalizm oraz polskie rdzenne pochodzenie nie budzi watpliwosci.
P-PZN dolozy wszelkich staran majacych na celu zmniejszanie liczby komitetów wyborczych w nadchodzacych wyborach parlamentarnych.

Prezes PPZN

Adam Bednarczyk

Zrodlo:
http://wolna-polska.pl/wp-content/uploa ... acji-1.pdf

p.s.
W tekscie sa naniesione poprawki gramatyczne, stylistycznie i interpunkcyjne oraz usunieta jest koncowka zdania: "... za wyjatkiem F.Dzierzynskiego" - orginalne zdanie: "NKWD od poczatku jego powstania bylo kierowane przez osoby pochodzenia zydowskiego za wyjatkiem Dzierzynskiego."
Wyjasnienie: Pod przybranym nazwiskiem F.Dzierzynskiego ukrywal sie ZYD Rufin, ktory zeslal polskiego szlachcica F.Dzierzynskiego na Syberie i przejal po nim majatek i nazwisko.

401


19 Sie 2015 04:34
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Wizja państwa idealnego według Andrzeja Frycza Modrzewskiego


Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie w czasach renesansu, zwanego w Polsce
odrodzeniem, narodziły się w Europie podwaliny współczesnej myśli politycznej,
socjologicznej i społecznej. Oczywiście problematyka ta zajmowała filozofów i twórców
kultury już od czasów starożytnych – za przykład może tu posłużyć słynne Państwo Platona,
– ale dopiero w XVI wieku stała się szczególnie istotna, a w pewnych okresach czasu wręcz
dominująca. Niewątpliwie wpływ na to miały uwarunkowania nie tylko kulturowe, ale i
historyczne. Rozkwit państw nowożytnych, a przede wszystkim ferment, spowodowany
ruchem reformacyjnym, pozostawił ślad w myśli najświatlejszych ludzi tej doby.

Nie bez znaczenia jest fakt, że większość rewolucyjnych w owym czasie postulatów
politycznych i społecznych zaproponowali ci, którzy w jakiś sposób związani byli z
Reformacją; którzy przyjęli za swoje śmiałe tezy Marcina Lutra i irenizm głoszony przez
Erazma z Rotterdamu, i na tych dwóch filarach budowali niezwykle nowatorskie wizje
społecznych przemian. Jak łatwo się domyśleć, większość tej twórczości spotykała się z
natychmiastowym odrzuceniem w środowiskach zachowawczych, czy – jak byśmy dziś
powiedzieli - konserwatywnych.
Umieszczanie dzieł w Index librorum prohibitorum, czyli Indeksie ksiąg zakazanych,
ostracyzm, który dotykał autora w najbliższym środowisku, represje ze strony przedstawicieli
Kościoła katolickiego – to tylko niektóre i najpopularniejsze sposoby radzenia sobie z tymi,
którzy kartezjańską maksymę Cogito egro sum potraktowali zgoła zbyt dosłownie.

Myślenie, także w czasach rozkwitającego humanizmu, nie było całkowicie bezpieczne.
Przekonał się o tym na własnej skórze najbardziej chyba nowatorski humanista
odrodzeniowej Rzeczpospolitej, Andrzej Frycz Modrzewski, postać w XVI wieku
osamotniona w swojej wizji kraju, oczywistej i zrozumiałej dla współczesnego odbiorcy
(choć i tutaj można by zastanowić się, czy niektóre pomysły Modrzewskiego nie są i dla nas
zbyt radykalne – przynajmniej gdyby chcieć wprowadzić je w życie), dla szesnastowiecznego
szlachcica zaś równie jasnej i możliwej do zrealizowania jak Utopia Tomasza Morusa.
A przecież w renesansowej Polsce nie brakowało światłych umysłów. Niektóre z postulatów
Modrzewskiego odnaleźć można w literaturze m. in. Mikołaja Reja (urodzonego w 1505
roku, więc praktycznie jego rówieśnika) czy późniejszego o pokolenie Jana Kochanowskiego.
Nieprzypadkowo wszyscy ci pisarze byli związani z ruchem reformacyjnym, a przez to
narażeni na konflikty z Kościołem.
Rej wręcz manifestował swój kalwinizm, skoro – jako protestantowi nie zależało mu na opinii
katolickiej szlachty; Kochanowski – cichy sympatyk Reformacji (co widać wyraźnie choćby w
antyklerykalnych fraszkach, koncepcji Psałterza i Hymnu), nigdy do końca nie określił swojej postawy,
zresztą od ataków chronił go własny autorytet oraz przyjaźń i opieka krakowskiego biskupa Piotra Myszkowskiego.
Wspominam o tym, aby zaznaczyć na tle tych autorów, jak trudna i dwuznaczna była sytuacja Modrzewskiego
– katolickiego apostaty, którego dzieła nie były tylko wynikiem erazmiańskiej inspiracji, na
co powszechnie zwraca się uwagę, ale przede wszystkim własnych przemyśleń, i co najmniej
w równej mierze – doświadczeń.

Ów, urodzony w 1503 roku syn wolborskiego wójta, współtworzył wraz z Mikołajem
Rejem, Stanisławem Orzechowskim, Stanisławem Hozjuszem i Marcinem Kromerem drugą
fazę polskiego renesansu, przypadającą na lata 1543-1565. Znał Marcina Lutra i Filipa
Melanchtona, był związany z rzecznikiem Reformacji w Polsce Janem Łaskim, mecenasem,
w którego kancelarii pracował przez dziesięć lat, był też królewskim sekretarzem. Podróżował
po Europie – m. in. na polecenie bratanka Jana Łaskiego przywiózł do Polski wykupioną
przez niego bibliotekę Erazma z Rotterdamu. Jego pisarstwo zamyka się w kręgu kilku
problemów politycznych i społecznych, które dostrzeżone i zniwelowane mogłyby, według
autora, całkowicie odmienić życie Rzeczpospolitej.
Oratio prima to Łaski, czyli o karze za mężobójstwo (1543) – do poruszonych tu spraw powróci w
pozostałych dziełach, w tym największym, które chciałbym omówić dokładniej, pozostałych w dalszej części pracy.
Z pozostałych – Listów (kierowanych do króla Zygmunta, senatu, szlachty i narodu
polskiego, a także duchowieństwa), Sylw, dialogów, Mowy prawdomówcy perypatetyka
(1545), a wreszcie tekstu, któremu poświęcone są moje rozważania – O poprawie Rzeczypospolitej,
wyłania się spójna wizja idealnego, tolerancyjnego i sprawiedliwego państwa, którego zamysł mógłby zachwycić
zarówno odrodzeniowych humanistów, jak i obywateli Europy XXI wieku.

(Dlatego ten tekst zostal usuniety ze strony internetowej http://www.polskikorepetycje.pl/downloads/wizja_panstwa_idealnego.pdf ,
poniewaz byl politycznie niepoprawny, czyli niezgodny z ZYDO-MASONSKA IDEOLOGIA UNII EUROPEJSKIEJ - dopisek 401)

Commentariorum de Republica emendanda libri quinque, czyli Rozważania o poprawie
Rzeczypospolitej w pięciu księgach ukazały się w Krakowie w 1551 i - wbrew tytułowi -
składały się tylko z trzech ksiąg – De moribus (O obyczajach), De legibus (O prawach) i De
bello (O wojnie).
Cenzura (koscielna - dopisek 401) nie zezwoliła na wydanie pozostałych, najbardziej kontrowersyjnych w wymowie,
czyli De Ecclesia (O Kościele) oraz De schola (O szkole).

Nieokaleczona całość ukazała się w roku 1554 za granicą – do tego w „heretyckiej”, czyli reformacyjnej od 1529 roku Bazylei.
Dzięki temu dzieło znane było i czytane w całej renesansowej Europie, a także przekładane na
języki narodowe. Na język ojczysty autora przełożył je z łaciny i wydał (z przedmową Szymona Budnego, wybitnego działacza ariańskiego)
w roku 1577 Cyprian Bazylik nadając mu tytuł, pod którym znane jest powszechnie do dziś - O poprawie Rzeczypospolitej; ale
również pomijając najbardziej zapalną część poświęconą Kościołowi.

Nie uchroniło to cenionego przez europejskich humanistów autora (A.Frycza Modrzewskiego - dopisek 401) przez atakami ze strony
Kościoła, co zmusiło go do opuszczenia Krakowa, a potem ucieczki z rodzinnego Wolborza.
Na sejmie warszawskim w 1556 roku król musiał wydać mandat wyłączający pisarza spod
jurysdykcji kościelnej (Modrzewski miał niższe święcenia kapłańskie) by zapewnić mu
bezpieczeństwo. Mimo to ogłoszony został heretykiem, a jego dzieło trafiło do Indeksu ksiąg
zakazanych.

Gdy zmarł w roku 1572, musiano go pochować potajemnie (apostatom nie
przysługiwał katolicki pogrzeb), przez co miejsce pochówku największego pisarza
politycznego doby odrodzenia do dziś pozostaje nieznane.

Warto więc omówić dokładniej owe śmiałe treści, które wzbudziły tak wielkie wzburzenie
i zaciążyły silnie na losie samego autora.

W swoim pisarstwie – dziś powiedzielibyśmy – publicystyce, Modrzewski formułował
idee społeczeństwa odznaczającego się silnym imperatywem moralnym, sprawnie i
sprawiedliwie rządzonego i sądzonego, prowadzącego rozsądną, nie agresywną politykę
międzynarodową, ceniącego naukę, oraz tych, którzy się nią zajmują; czy otwartego na
dialog, dyskutującego Kościoła.

Pierwszą księgę swojego emendacyjnego pisma poświęcił obyczajom, gdyż, jak twierdził,
tylko właściwe wychowanie i etyka obywateli umożliwi wprowadzenie postulowanych
reform, a obyczaj jest nierozerwalnie związany z prawem. Należy upowszechniać dobre
obyczaje, gdyż, póki co, złe stają się niepisanym prawem – a gdyby szanowano dobre, prawo
byłoby niepotrzebne.


Polacy są gniewliwi i kłótliwi, należałoby więc przyzwyczaić ich do dobra, które polega na rozumowym
poznaniu i przylgnięciu do uczciwości. Traktowanie rozumu jako kategorii naczelnej oraz postulat ćwiczenia się w dobru (gdyż nikt nie jest dobry
z natury) wskazuje na inspirowanie się myślą erazmiańską, oraz przekonaniami klasyków
starożytnej filozofii politycznej – Platona i Arystotelesa.
Dobro jako moralny obowiązek, postulat powszechnej miłości i zgody, ideał tolerancji, konieczność przebaczania oraz
przytoczenie słów Chrystusa apelujących o pokój – wskazuje wyraźne chrześcijańskie i ewangeliczne uwarunkowanie myśli Modrzewskiego,
który w swoim dziele połączył oba wielkie źródła europejskiej cywilizacji – antyk i Biblię.
Znamienne, że największy moralny obowiązek obyczajowości nałożony zostaje na tych,
którzy dysponują władzą, i jako tacy, powinni świecić przykładem dla pozostałych.

Chwalebna, choć utopijna idea (chwalebna i pozadana, a nie utopijna - dopisek 401), tym bardziej, że pisarz chwilami posuwa się do rozwiązań
absurdalnych – np. chciałby każdemu przydzielić strażnika obyczajów.
Nie przekonuje też kalwińska z ducha, troska o obyczajność kobiet i purytańska w wymowie niechęć do
wszelkiego rodzaju rozrywek (kazdy czlowiek powinien byc odpowiedzialny za swoje postepowanie w/g sprawiedliwego prawa i zasad moralnych,
i to sa wystarczajace czynniki kontroli spoleczenstwa, a kobieta to tez czlowiek i przysluguja jej takie same prawa jak mezczyznie, i tak to wyglada wspolczesnie - dopisek 401).

W księdze poświęconej prawom, pisarz podejmuje kwestię nierówności prawa, szczególnie
dla niego ważną i bolesną, gdyż o jej dostrzeżenie walczył od swojej najwcześniejszej
twórczości.
W Rzeczpospolitej człowiek jest karany prawem różnie w zależności od statusu
społecznego. Jest bowiem rażącą niesprawiedliwością, gdy plebejusz, który zabije szlachcica
karany jest gardłem, podczas gdy szlachcic za zabicie nie-szlachcica płaci sto dwadzieścia
grzywien i odbywa karę więzienia przez rok i sześć tygodni. Co więcej – w przypadku chłopa,
który chciałby poskarżyć się na pana, pan ów występuje powszechnie jako sędzia. Oskarżony
jest więc tutaj zarazem ferującym wyrok, co jest sytuacją absolutnie niedopuszczalną.
Prawo powinno być takie samo dla wszystkich, a karą za „mężobójstwo” powinna być kara śmierci –
dla każdego.
Zasady prawa powinny być jasne, proste i powszechnie zrozumiałe – w słowach
„niepodatnych dla krętactwa”. Powinni je stanowić wybrańcy wszystkich stanów
(rewolucyjna w owym czasie teza) dobierani na podstawie cenzusu wykształcenia. Przede
wszystkim zaś – przepisy mają nie tylko wyznaczać kary, lecz uczyć, czego nie godzi się
robić.
I znów – nie wolno tolerować bezkarności szlachty, gdyż to właśnie ci, w których rękach
spoczywa władza, powinni być srożej karani.
Państwo, oparte na filarach prawa i obyczaju, ma być państwem przedstawicieli
wszystkich stanów, rządzonym przez wybieranego w drodze elekcji króla, który dysponuje
szeroką władzę, ale także podlega prawu. Rzeczpospolita taka winna opierać się "na
uczciwości obyczajów, na surowości sądów i na sztuce wojennej" – służba ojczyźnie jest
bowiem obowiązkiem każdego.
Trzeba więc szkolić żołnierzy, utrzymywać armię, budować
warownie, ale po to, by odjąć sąsiadom sposobność do zła, jakim jest wojna.
Staranie się o pokój to podstawowy obowiązek rządzących. Gdy ktoś szykuje się do wojny, należy
wykorzystać wszelkie możliwe pokojowe sposoby uśmierzenia konfliktu – traktaty,
negocjacje prowadzone przez posłów. W ostateczności pozostaje wojna obronna – jedyna
sprawiedliwa, gdyż napaść, atak, zawsze jest nieusprawiedliwionym złem.
Te irenistyczne przekonania są znakiem ewolucji, która dokonała się w myśli protestanckich humanistów i
będzie się dalej rozwijać, osiągnąwszy apogeum w postawie polskich arian, choćby Piotra z
Goniądza, przypinającego sobie do pasa drewniany miecz.

W swoich dwóch najbardziej kontrowersyjnych księgach (kontrowersyjne z punktu widzenia KK - dopisek 401) – O Kościele i O szkole, stworzył
ideę kościoła narodowego, posługującego się w liturgii językiem polskim (jeden z głównych postulatów Reformacji), który miałby obejmować wszystkie wyznania chrześcijańskie.

Bolał z powodu rozbicia chrześcijaństwa; stał na gruncie jego jedności, możliwej do
osiągnięcia - według niego - przez dysputy i wzajemne ustępstwa.
Wielkie nadzieje łączył z soborem obradującym w Trydencie. Brał pod uwagę utworzenie Kościoła narodowego w
przekonaniu, że w ten sposób zdoła się osiągnąć pokój wyznaniowy.
W XVI wieku głosił ekumenizm – pokojowe współistnienie wyznań (chodzi o wyznania chrzescijanskie - dopisek 401).
Rozczarowany soborem w Trydencie (był przewodniczącym polskiej komisji na sobór), głosił ideę soboru powszechnego – koncyliaryzm,
w imię którego także świeckim przyznawano prawo głosu: "Sobór reprezentuje cały Kościół. W nim mają prawo
uczestniczyć, zabierać głos, wydawać sąd w sprawach spornych nie tylko duchowni, ale i świeccy".
Co więcej – to w dochodach kościelnych, podatkach, i prebendach, znalazł ratunek dla już
wówczas nie dofinansowanej edukacji: "Wiele można by pomóc uczącej się młodzieży z
dochodów klasztorów, ponieważ w nich przebywa często niewielu mnichów, a dochody ich
są bardzo znaczne" – pisał.
To głównie ten zamysł finansowania szkolnictwa z pieniędzy duchowieństwa okazał się
herezją, za którą wprowadzono dzieło do Indeksu oraz szykanowano pomysłowego autora.


Pozostałe postulaty zawarte w księdze dotyczącej szkolnictwa nie są już tak
kontrowersyjne dla katolików. Modrzewski zwraca bowiem uwagę na niski poziom nauki i
oświaty, boleje nad brakiem szacunku dla nauczycieli, jako tych, którzy je krzewią. W swoim
dziele usiłuje oddać hołd dobremu pedagogowi, który powinien być mistrzem dla ucznia.
Rozumie jednak, że niskie uposażenia uczących i bieda studentów są przeszkodą, którą należy
pokonać najpierw, by podnieść nie tylko poziom, ale i prestiż edukacji.
Zastanawiające jak w tym miejscu lektura sprzed czterech wieków wydaje się być nie tylko bliska współczesności,
ale i przerażająco aktualna.
Wiele spośród myśli odrodzeniowego publicysty jest bliskich współczesnemu
Europejczykowi, który traktuje je jako rzeczy oczywiste. Nie jest to zbieżność przypadkowa.
Podkreślałem związki Modrzewskiego z Reformacją jako relewantne dla jego myśli
politycznej, gdyż przekonania te, były w późniejszych czasach rozwijane i uzupełniane przez
kolejne pokolenia protestantów. Na ziemiach polskich szczególnie rozwiną się w
światopoglądzie Arian, zainspirowanych także myślą braci czeskich i socynian, którzy w XVI wieku znaleźli
w Rzeczpospolitej azyl przed prześladowaniami, jakie ich dotykały w innych częściach Europy.

Tolerancja religijna skończyła się jednak w Polsce wraz ze wzrostem znaczenia jezuitów,
których propaganda doprowadziła m. in. do wygnania Arian w połowie XVII wieku (rok
1658). Schronili się oni na północy i zachodzie Europy, gdy zaś brakło dla nich miejsca na
kontynencie – wielu zamieszkało na Wyspach Brytyjskich, gdzie ich światopogląd
skontaminował się z angielska myślą protestancką, która – w dużym, rzecz jasna,
uproszczeniu, antycypowała i konstytuowała antropologię angielskiego oświecenia, z jego
demokratyzmem, liberalizmem i autonomicznością jednostki. A rzeczą oczywistą jest fakt, że
to właśnie postulaty oświeconych kształtowały i kształtują po dziś dzień doktryny polityczne
i społeczne współczesnego świata, a przynajmniej tej jego części, która wyrasta z tradycji
basenu Morza Śródziemnego.
Wyprowadzenie tej paraleli nie jest zupełnie bezzasadne, jeśli uświadomimy sobie, jak
bardzo odważna i nowatorska była wizja państwa zaproponowana przez Modrzewskiego w
De republica emendanda (O naprawie Rzeczpospolitej).

Obaj wspominani wyżej twórcy polskiego renesansu zajmowali się pokrewną tematyką
(Rej w Krótkiej rozprawie między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem,
Kochanowski choćby w Pieśni o spustoszeniu Podola czy – parabolicznie – w Odprawie
posłów greckich), jednak żaden z nich nie posunął się do głoszenia tak śmiałych poglądów (jak Andrzej Frycz Modrzewski, ktorego poglady i dzielo "O Naprawie Rzeczpospolitej"
stalo sie podstawa do powstania KONSTYTUCJI AMERYKANSKIEJ w 1787r - dopisek 401
), choć na swoje czasy byli postępowi.
Ale dzieła, które cieszyły się największym uznaniem ówczesnej szlachty polskiej miały zupełnie inną wymowę.

Pisarzem politycznym cieszącym się największą popularnościa w pierwszej połowie XVI wieku
był Stanisław Orzechowski, duchowny o bujnym życiorysie, który w pewnym momencie z
sympatyka Reformacji stał się jej zagorzałym przeciwnikiem, i zaciętym antagonistą
Modrzewskiego. Zasłynął takimi dziełami jak Dyjalog albo rozmowa około egzekucyjnej
polskiej korony czy Quincunx, gdzie piętnuje heretyków, a za podstawę państwa uznaje
kapłana, ołtarz, oraz króla, powołanego przez Boga, by służył kapłanowi i bronił ołtarza.
Na tle takich przekonań, reprezentatywnych dla ogółu szesnastowiecznej szlachty (a
pamiętamy, że tylko ten stan miał faktyczny wpływ na losy kraju i kultury) tym silniej
zaznacza się wyjątkowość idei państwa według Andrzeja Frycza Modrzewskiego.
Niestety, światopogląd Polaków kształtowały postawy bliższe przekonaniom Orzechowskiego,
czy w późniejszym czasie Piotra Skargi, zaś wizja wolborskiego wójta pozostała – nie
pierwszą i nie ostatnią – literacką utopią. (nie utopia, a zagrozeniem dla kleru i KK, ktorzy wspolrzadzili w Rzeczpospolitej - dopisek 401)

Bibliografia:

1. A. Frycz Modrzewski, O poprawie Rzeczypospolitej, [w:] tenże, Wybór pism,
oprac. W. Voise, Wrocław 1977, BN I 229.

2. Andrzej Frycz Modrzewski i problemy kultury polskiego odrodzenia, pod red. T.
Bieńkowskiego, Wrocław 1974.

3. M. Korolko, Andrzej Frycz Modrzewski, Warszawa 1978.

4. Słownik literatury staropolskiej, red. T. Michałowska, Wrocław 1990.

5. W. Voise, [Wstęp do:] A. Frycz Modrzewski, Wybór pism, oprac. tenże, Wrocław
1977, BN I 229.

6. J. Ziomek, Renesans, Warszawa 1973.


http://webcache.googleusercontent.com/s ... clnk&gl=ca


CIEKAWOSTKA O WOLBORZU

Wolbórz podjal w ubieglym roku (2009 - dopisek 401) starania o odzyskanie praw miejskich. Niestety, wniosek odrzucono z powodu zbyt duzej liczby gruntów rolnych.
Dawniej bylo to miasto królewskie, ale prawa miejskie utracilo w 1870 r. Byla to kara za udzial w powstaniu styczniowym (powstanie trwalo w latach 1863-1864 i Rosja byla okupantem Rzeczpospolitej, wiec rozporzadzenie okupanta traci moc i jest niewazne w chwili odzyskania przez Polske niepodleglosci w 1918r - dopisek 401)
Mieszkancy jednak nie poddaja sie i nadal beda sie starac o odzyskanie dla Wolborza praw miejskich.

W Wolborzu urodzil sie na poczatku XVI w., a dokladnie w roku 1503, Andrzej Frycz Modrzewski, autor slynnego dziela „O naprawie Rzeczypospolitej" (wydanej w calosci w roku 1554 w Bazylei).
Andrzej byl synem Jakuba, dziedzicznego wójta wolborskiego, uzywajacego przydomka Frycz. W 1533 r. wybitny pisarz pelnil takze funkcje wójta w Wolborzu. Zmarl tam w 1572 r. i najprawdopodobniej pochowany zostal w swoim majatku w pobliskim Malczu.
Nie znamy dokladnego miejsca pochówku Andrzeja Frycza Modrzewskiego, poniewaz miejsce pochówku ukryto - dawniej Kosciól (katolicki - dopisek 401) uznawal Modrzewskiego za heretyka (tylko dlatego, ze KK chcial miec nad wszystkim i wszystkimi pelnie wladzy i zachowywal sie jak dyktator - dopisek 401).

http://www.polskokatolicki.pl/RODZINA/2 ... skiego.htm


05 Wrz 2015 09:29
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Jestem Polakiem, wiec mam obowiazki polskie
Koncert Niepodległości Towarzystwa Patriotycznego - Fundacji Jana Pietrzaka 2014r

https://www.youtube.com/watch?v=6ApH0sQr3c0


02 Paź 2015 09:25
Profil
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 176 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18  Następna


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.